- cześć. Już myślałem, że przegapiłem moją szansę. Motor się zepsuł, musiałem pożyczyć yamachę od kumpla.
- W porządku. Ta róża to chyba dla mnie ? - Powiedziałam i wystawiłam mu język.
Całe cierpienie zniknęło. Znów było zaufanie, miłość. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Po prostu cały ból zniknął. Chciałam aby Max był przy mnie zawsze.
- Tak dla Ciebie. Jeszcze raz przepraszam. - Powiedział podając mi różę.
- Nic już nie mów, nic nie pamiętam. A teraz mnie poca... - nie skończyłam zdania.
Nasze usta się złączyły. Był to jeden z najbardziej wyjątkowych pocałunków jakie przeżyłam. Resztę dnia spędziliśmy razem. Byliśmy w parku, kawiarni, nad morzem. Zrobiliśmy razem wiele zdjęć. To miał być nasz nowy początek.
***
Przyszedł czas na sylwestra. Nie spędziliśmy go razem. On miał swoją imprezę, a ja byłam z Leilą, na jej urodzinach.
Każdy zorganizował jakieś procenty, przegryzki muzykę. Jedyna wada tych urodzin była taka, że dostałyśmy od rodziców mały prezent w postaci brata Leili. Nie był to problem, ponieważ chłopiec zaraz po dobranocce poszedł spać.
Po dość sporej ilości alkoholu zaczęłam sms'ować z Maxem. Chciałam go zobaczyć chociaż w sylwestra. Rozpocząć ten rok najlepiej jak się da... Mając ze sobą przyjaciółkę i najwspanialszego chłopaka na świecie.
Sms od Maxa:
" Zaraz będę, muszę Cię dziś zobaczyć. Chociaż nwm czy ci się należy, za dużo wypiłaś... "
Cieszyłam się jak wariatka. odpisałam szybko:
" Ty też piłeś. Po za tym nigdy Ci to nie przeszkadzało"
15 minut później Max był już u leili. Poszliśmy do jej pokoju, gdzie mogliśmy być sami.
- Tęskniłem
- Ja też. - podeszłam do niego i musnęłam go ustami.
Zaczeliśmy się całować. Jego ręce zjechały na moje pośladki. Nie przeszkadzało mi to. Ufałam mu. Ta chwila nie trwała długo. W drzwiach pojawiła się Leila to sprawiło, że odskoczyliśmy od siebie.
- Hmhmhm.. Przepraszam że przeszkodziłam - Uśmiechnęła się złowieszczo, co nas wszystkich rozbawiło.
- Nie szkodzi. Zaraz będę szła do Maxa. Taka była umowa, z resztą mówiłam Ci.
- Ana. Nie chce żebyś nigdzie szła. Za dużo wypiłaś. Nie chcę żebyś później żałowała. Max przykro mi, Ana zostaje ze mną. Zaraz wrócą moi rodzice. Ona musi zostać.
- Leila proszę Cie... - powiedziałam błagalnym tonem.
- Anastazja nie. - zignorowałam ja, zaczęłam nakładać kurtkę i botki na wyższym obcasie. Max zaczął ubierać się wraz ze mną.
chwilę później Ben uniemożliwił mi jaki kolwiek ruch.
- Ubieraj się i wychodź- powiedział stanowczo.
- Ben puszczaj mnie. To nie jest śmieszne.
- Nie rozumiesz ze my za Ciebie odpowiadamy, że się martwimy ?Posłuchaj nas choć raz... -powiedział po czym zrozumiałam, że nie powinnam iść.
- Max przepraszam... - Powiedziałam smutno.
Max nie był z tego zadowolony...
- Jestem mega WKURWIONY! Tego Sylwestra mieliśmy spędzić razem. U mnie. Wykiwałaś mnie jak zwykle. Mieliśmy się dobrze bawić! Ja się więcej nie dam w chuja robić.
- To nie moja wina. Są urodziny Leili . Jak przyjęłam zaproszenie na tą piepszoną imprezę, zostawiłeś mnie... Samą. Jak zwykle pokłóciliśmy się o to, że łapy wsadzałeś tam gdzie nie potrzeba! Mówiłam Ci że sylwestra spędzam z przyjaciółką. Ona się o mnie troszczy...
-Tak zwalaj wszystko na mnie!. To Ty godzinę temu dzwoniłaś, żebym do Ciebie przyszedł. Później miałaś iść razem ze mną. Do mnie....Troszczy się o Ciebie ? Bo nie chce Cie puścić do chłopaka któremu ufasz i czujesz się przy nim bezpieczna ?! Zajebista troska.
- Tak troszczy się o mnie. Myślisz, że nie wiem co Ci chodzi po głowie ? Odkąd się poznaliśmy, dajesz mi pierdolone aluzje, żebym się z Tobą przespała. Masz ty Coś w spodniach ?!
- To już było wredne...
- Zniżam się do twojego poziomu. Wiele razy przez Ciebie cierpiałam. Ale teraz ja powiem co myślę o tym wszystkim! Odkąd Cie poznałam miałeś gdzieś moje uczucia. Latałeś za innymi dziewczynami. Bawiłeś się mną i wymagałeś tylko tego jednego...
- Zamknij się! Ty naprawdę jesteś pusta. Już mój brat ma więcej w głowie.
- No na pewno więcej niż ty.
- Mam Cię dosyć. Dosyć tej całej pierdolonej komedii. Nawaliłaś jak zwykle. Plany na tego sylwka miały być inne.
- Inne?! Tak miałam się dobrze bawić.. Zawsze robisz wszystko żeby spierdolić mi ży...
- Uspokójcie się. Zaraz obudzicie Tom'a. Max, chyba będzie lepiej jak pójdziesz do domu. Koledzy czekają.
- Masz rację Laila. Twoja przyjaciółka jest pojebana. Wogóle wszystkie jesteście pojebane...
- No popatrz a jeszcze niedawno tą "pojebaną" nazywałeś "Swoją Dziewczyną"! Zjeżdżaj stąd.! Nie chce Cie widzieć.
Zajebiście zakończony sylwester.. Max wyszedł trzaskając drzwiami, a ja poszłam do lodówki po jakieś piwo. Zaczęłam wygłupiać się z Leilą i nie byłam smutna.... Do czasu.
sobota, 27 lipca 2013
Rozdział 10.
"Anastazjo,
Przepraszam, że przeze mnie cierpiałaś. Amanda to był błąd. Nie kochała mnie, chociaż tak myślałem. Nie doceniałam Ciebie i twoich uczuć. Nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Proszę, daj mi ostatnią szansę. Obiecuję, że wszystko się zmieni. Kocham Cię
Max."
Krótki, treściwy, nic nie warty.
- Tak Cierpiałam przez Ciebie nawet nie wiesz jak! - Krzyknęłam sama do siebie... I z oczu znowu poleciały łzy. Znowu przez niego.
***
Przez trzy dni nie potrafiłam o nim zapomnieć.
Zadzwoniłam do niego :
- Tak ?
- Za godzinę przy fontannie. Innej okazji nie będzie. - Rozłączyłam się i zaczęłam się szykować do spotkania.
Nałożyłam na siebie czarną bluzę Naila. Już się przyzwyczaił, że pożyczam od niego bluzy. Do tego mój czarno granatowy fullcap i czarne leginsy.
Wychodząc z domu, ze słuchawek poleciała piosenka Lilu & Cheeba "Kocham Kocham Kocham"
(przy fontannie)
Trochę się spóźniłam. Jak zwykle.
Podchodzę pod fontannę ale go nie widzę.
" Poczekam jeszcze 5 minut" - Pomyślałam i usiadłam na zmarzniętym murku.
Chwilę później przed moimi oczami pojawia się czerwona róża wyrywająca mnie z rozmyślań.
Zobaczyłam te czekoladowe oczy których tak bardzo mi brakowało....
Przepraszam, że przeze mnie cierpiałaś. Amanda to był błąd. Nie kochała mnie, chociaż tak myślałem. Nie doceniałam Ciebie i twoich uczuć. Nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Proszę, daj mi ostatnią szansę. Obiecuję, że wszystko się zmieni. Kocham Cię
Max."
Krótki, treściwy, nic nie warty.
- Tak Cierpiałam przez Ciebie nawet nie wiesz jak! - Krzyknęłam sama do siebie... I z oczu znowu poleciały łzy. Znowu przez niego.
***
Przez trzy dni nie potrafiłam o nim zapomnieć.
Zadzwoniłam do niego :
- Tak ?
- Za godzinę przy fontannie. Innej okazji nie będzie. - Rozłączyłam się i zaczęłam się szykować do spotkania.
Nałożyłam na siebie czarną bluzę Naila. Już się przyzwyczaił, że pożyczam od niego bluzy. Do tego mój czarno granatowy fullcap i czarne leginsy.
Wychodząc z domu, ze słuchawek poleciała piosenka Lilu & Cheeba "Kocham Kocham Kocham"
(przy fontannie)
Trochę się spóźniłam. Jak zwykle.
Podchodzę pod fontannę ale go nie widzę.
" Poczekam jeszcze 5 minut" - Pomyślałam i usiadłam na zmarzniętym murku.
Chwilę później przed moimi oczami pojawia się czerwona róża wyrywająca mnie z rozmyślań.
Zobaczyłam te czekoladowe oczy których tak bardzo mi brakowało....
sobota, 13 lipca 2013
Rozdział 9.
Max często próbował się ze mną skontaktować. Zmieniłam numer telefonu. Nadeszły święta, z czasem znów zaczęłam się uśmiechać...Przyzwyczaiłam się do bólu.
Ostatni dzień szkoły przed Bożym Narodzeniem. Ja, Leila i Ben poszliśmy kupić jakieś prezenty. Rozdzieliliśmy się.Chcieliśmy mieć niespodzianki. Nienawidzę niespodzianek. Źle mi się kojarzą... Leili zafundowałam płytę Bruno Marsa a Benowi t-shirt z Trollface'm. Mieliśmy spotkać się przed galerią. Miałam jeszcze pół godziny, więc poszłam do naszej ulubionej kawiarni.
Tam zobaczyłam Max'a Siedział sam, wyraźnie smutny.
Zamówiłam latte i usiadłam przy oknie. Max mnie zauważył... (Niestety. Ana, dziś twój pechowy dzień.)
- Cześć, myślałem że już nie przyjdziesz. Czemu się spóźniłaś ? - Dosiadł się do mojego stolika.
- Yyy, Nie umawiałam się z Tobą...
- Jak to nie, Napisałem Ci sms'a, żebyś dziś przyszła do kawiarni, spóźniłaś się ponad pół godziny.!
- Nic o tym nie wiedziałam. Zmieniłam numer telefonu bo co chwilę wydzwaniałeś. Zbieg okoliczności. - Wymusiłam udawany uśmiech, wstałam i zmieniłam stolik.
- Przestań przede mną uciekać. Amanda była tylko wtedy. Ty jesteś Tą jedyną. Mam Prezent dla Ciebie.
- Ciekawa jestem ilu dziewczynom już tak mówiłeś. Nie chce żadnego prezentu. Myślisz że jak dasz mi jakiś prezent do rzucę Ci się w ramiona i będzie tak jak dawniej ? Znowu będziesz miał jakąś na boku?!
- Nikomu. Tylko Tobie. Będzie inaczej obiecuję. Daj mi szansę. Proszę...
- To daruj sobie. - Znów wstałam, lecz on przyciągną mnie do siebie i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek lecz nie na długo. Odepchnęłam go od siebie.
- Już ulżyło Ci ? To dobrze. Bo więcej nie będzie takich sytuacji. Cześć. - Do oczu znów napłynęły łzy, znów przez niego. Wstałam wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z kawiarni
- Ana zaczekaj! Nie wzięłaś telefonu.
- Dzięki. Zaraz powinno być moje latte. Możesz wypić. -Wzięłam LG po czym wróciłam z powrotem do galerii. Od razu spotkałam Leilę. Nic jej nie mówiłam. Chciałam zapomnieć.. Zapomnieć o Nim.
Po przyjściu do domu, wypakowałam prezenty i znalazłam ten od Maxa. Nie wiem kiedy zdążył do włożyć mi do torby...
Była to malutka torebeczka. W środku pojemniczek w którym znajdowała się bransoletka z napisem "Tengo Ganas de Ti" ( Tylko Ciebie chcę.) i list....
Ostatni dzień szkoły przed Bożym Narodzeniem. Ja, Leila i Ben poszliśmy kupić jakieś prezenty. Rozdzieliliśmy się.Chcieliśmy mieć niespodzianki. Nienawidzę niespodzianek. Źle mi się kojarzą... Leili zafundowałam płytę Bruno Marsa a Benowi t-shirt z Trollface'm. Mieliśmy spotkać się przed galerią. Miałam jeszcze pół godziny, więc poszłam do naszej ulubionej kawiarni.
Tam zobaczyłam Max'a Siedział sam, wyraźnie smutny.
Zamówiłam latte i usiadłam przy oknie. Max mnie zauważył... (Niestety. Ana, dziś twój pechowy dzień.)
- Cześć, myślałem że już nie przyjdziesz. Czemu się spóźniłaś ? - Dosiadł się do mojego stolika.
- Yyy, Nie umawiałam się z Tobą...
- Jak to nie, Napisałem Ci sms'a, żebyś dziś przyszła do kawiarni, spóźniłaś się ponad pół godziny.!
- Nic o tym nie wiedziałam. Zmieniłam numer telefonu bo co chwilę wydzwaniałeś. Zbieg okoliczności. - Wymusiłam udawany uśmiech, wstałam i zmieniłam stolik.
- Przestań przede mną uciekać. Amanda była tylko wtedy. Ty jesteś Tą jedyną. Mam Prezent dla Ciebie.
- Ciekawa jestem ilu dziewczynom już tak mówiłeś. Nie chce żadnego prezentu. Myślisz że jak dasz mi jakiś prezent do rzucę Ci się w ramiona i będzie tak jak dawniej ? Znowu będziesz miał jakąś na boku?!
- Nikomu. Tylko Tobie. Będzie inaczej obiecuję. Daj mi szansę. Proszę...
- To daruj sobie. - Znów wstałam, lecz on przyciągną mnie do siebie i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek lecz nie na długo. Odepchnęłam go od siebie.
- Już ulżyło Ci ? To dobrze. Bo więcej nie będzie takich sytuacji. Cześć. - Do oczu znów napłynęły łzy, znów przez niego. Wstałam wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z kawiarni
- Ana zaczekaj! Nie wzięłaś telefonu.
- Dzięki. Zaraz powinno być moje latte. Możesz wypić. -Wzięłam LG po czym wróciłam z powrotem do galerii. Od razu spotkałam Leilę. Nic jej nie mówiłam. Chciałam zapomnieć.. Zapomnieć o Nim.
Po przyjściu do domu, wypakowałam prezenty i znalazłam ten od Maxa. Nie wiem kiedy zdążył do włożyć mi do torby...
Była to malutka torebeczka. W środku pojemniczek w którym znajdowała się bransoletka z napisem "Tengo Ganas de Ti" ( Tylko Ciebie chcę.) i list....
Rozdział 8.
Minęło kilka miesięcy. Byliśmy wspaniałą parą. Nastała zima. Wieczorne spacery, rozmowy o wszystkim. Nasi rodzice nie wiedzieli, że jesteśmy razem. Myśleli, że tylko się kolegujemy. Mieliśmy tylko jeden problem. On chciał czegoś więcej...
Na to jedno nie byłam gotowa. Po prostu nie byłam. On udawał że wszystko w porządku. Czasem wynikały z tego kłótnie, ale wszystko było przejściowe. Za bardzo go kochałam, żeby nie wybaczyć jakiejś głupiej kłótni.
Któregoś dnia wracałam do domu z Mamą. Wchodziłyśmy na most przy moim bloku i zobaczyłam go. Nie był sam. Obok stała długowłosa blondynka. Chodziła z nim do szkoły. Po czym poznałam ? Po szkolnym mundurze. Trzymali się za rękę. W pewnym momencie zobaczyłam... Ich pocałunek. Moje serce potłukło się jak szklanka spadająca z dużej wysokości. Jej odłamki pokaleczyły cały mój organizm.
Anastazja. Weź się w garść. Głowa do góry. Nie pokazuj że tym jednym czynem on zniszczył Ci życie!
- Cześć Ana. - Tak po prostu powiedział. nic nie odpowiedziałam.
- O widzę że, Max znalazł Sobie nową dziewczynę? - Odparła pogodnie mama.
- Najwyraźniej. O Leila idzie z Benem na Basen. Tylko z nimi pogadam i zaraz będę w domu. - skłamałam i pobiegłam przed siebie. Chcialam być sama.
Znalazłam się w moim ulubionym miejscu. W mojej i Leili kryjówce. Nawet nie pamiętam jak to się stało. Miałam trochę kasy więc po drodze kupiłam paczkę fajek.
Usiadłam na trawie, nie daleko rzeki. Miejsce w którym się znajdywałam było jakby małym lasem. Wszystko z dala od ludzi, a jedna blisko centrum. Z Lailą nazywałyśmy to "Małym rajem". Przychodziłyśmy tu zawsze jak byłyśmy smutne. Miałyśmy skrytkę gdzie chowałyśmy wszystkie rzeczy które chciałyśmy ukryć przed rodzicami. schowałam tam połowę paczki szlug. Tylko tyle zostało. Z torby wyciągnęłam perfumy i spryskałam się dużą ich ilością. Wytarłam rozmazany makijaż. I doprowadziłam się do porządku. Musiałam wrócić do domu...
- Hej Ana. Jak tam ? - W kuchni spotkałam Naila.
- W porządku. Gdzie Mama ?
- Wyszła do koleżanki. pewnie będzie jutro rano bo " mamy ważne sprawy do omówienia" - Zrobił głupią minę i zaczął się śmiać. Nie za długo. Gdy zobaczył moją minę. Podszedł i mnie przytulił.
- Nie, nie mów mi że wszystko będzie dobrze, bo tak nie będzie. Chce być sama. Puść mnie. - Wyrwałam się z objęć i zamknęłam w pokoju. Uruchomiłam laptopa. Włączyłam muzykę weszłam na GG przekazać Leilii, że jakby coś byłyśmy dziś razem. O nic nie pytała.
"1 nowa wiadomość od: Max :* "
Nie chciałam jej czytać, ale byłam Ciekawa, co ma mi do powiedzenia.
" Cześć skarbie, wiem, że masz dziś trening, ale może wpadła byś do mnie ? Mam wolną chatę "
Łzy nabiły mi się do oczu.
" Nie wolisz spotkać się ze swoją nową dziewczyną ? No wiesz, taka blondynka o długich włosach. Może ją zaliczysz, na mnie nie licz. "
Spakowałam się na trening który miałam za 2 godziny i wyszłam. Na treningu byłam o 1,5h za wcześnie. Cóż... Trening Mi się przyda.
***
Na to jedno nie byłam gotowa. Po prostu nie byłam. On udawał że wszystko w porządku. Czasem wynikały z tego kłótnie, ale wszystko było przejściowe. Za bardzo go kochałam, żeby nie wybaczyć jakiejś głupiej kłótni.
Któregoś dnia wracałam do domu z Mamą. Wchodziłyśmy na most przy moim bloku i zobaczyłam go. Nie był sam. Obok stała długowłosa blondynka. Chodziła z nim do szkoły. Po czym poznałam ? Po szkolnym mundurze. Trzymali się za rękę. W pewnym momencie zobaczyłam... Ich pocałunek. Moje serce potłukło się jak szklanka spadająca z dużej wysokości. Jej odłamki pokaleczyły cały mój organizm.
Anastazja. Weź się w garść. Głowa do góry. Nie pokazuj że tym jednym czynem on zniszczył Ci życie!
- Cześć Ana. - Tak po prostu powiedział. nic nie odpowiedziałam.
- O widzę że, Max znalazł Sobie nową dziewczynę? - Odparła pogodnie mama.
- Najwyraźniej. O Leila idzie z Benem na Basen. Tylko z nimi pogadam i zaraz będę w domu. - skłamałam i pobiegłam przed siebie. Chcialam być sama.
Znalazłam się w moim ulubionym miejscu. W mojej i Leili kryjówce. Nawet nie pamiętam jak to się stało. Miałam trochę kasy więc po drodze kupiłam paczkę fajek.
Usiadłam na trawie, nie daleko rzeki. Miejsce w którym się znajdywałam było jakby małym lasem. Wszystko z dala od ludzi, a jedna blisko centrum. Z Lailą nazywałyśmy to "Małym rajem". Przychodziłyśmy tu zawsze jak byłyśmy smutne. Miałyśmy skrytkę gdzie chowałyśmy wszystkie rzeczy które chciałyśmy ukryć przed rodzicami. schowałam tam połowę paczki szlug. Tylko tyle zostało. Z torby wyciągnęłam perfumy i spryskałam się dużą ich ilością. Wytarłam rozmazany makijaż. I doprowadziłam się do porządku. Musiałam wrócić do domu...
- Hej Ana. Jak tam ? - W kuchni spotkałam Naila.
- W porządku. Gdzie Mama ?
- Wyszła do koleżanki. pewnie będzie jutro rano bo " mamy ważne sprawy do omówienia" - Zrobił głupią minę i zaczął się śmiać. Nie za długo. Gdy zobaczył moją minę. Podszedł i mnie przytulił.
- Nie, nie mów mi że wszystko będzie dobrze, bo tak nie będzie. Chce być sama. Puść mnie. - Wyrwałam się z objęć i zamknęłam w pokoju. Uruchomiłam laptopa. Włączyłam muzykę weszłam na GG przekazać Leilii, że jakby coś byłyśmy dziś razem. O nic nie pytała.
"1 nowa wiadomość od: Max :* "
Nie chciałam jej czytać, ale byłam Ciekawa, co ma mi do powiedzenia.
" Cześć skarbie, wiem, że masz dziś trening, ale może wpadła byś do mnie ? Mam wolną chatę "
Łzy nabiły mi się do oczu.
" Nie wolisz spotkać się ze swoją nową dziewczyną ? No wiesz, taka blondynka o długich włosach. Może ją zaliczysz, na mnie nie licz. "
Spakowałam się na trening który miałam za 2 godziny i wyszłam. Na treningu byłam o 1,5h za wcześnie. Cóż... Trening Mi się przyda.
***
Trochę smutny ten rozdział, ale trzeba jakoś rozwinąć akcję :)
środa, 10 lipca 2013
Rozdział 7.
- Wygrałaś. Powaliłaś ja na kolana. w ten sposób, mam za zadanie skraść Ci buziaka. Mogę ? Nie zrobiłam nic, stałam jak wryta. czas spowolniał. Max podszedł bliżej, jego ręce znalazły się na mojej talii. Zaczęliśmy tańczyć wolnego. Nasze czoła były złączone. Zamknęłam oczy i stało się. Całowaliśmy się, z początku nieśmiało. później nabraliśmy tępa. Jeszcze nigdy, tak dobrze nie całowało mi się z chłopakiem.
W pewnym momencie jego ręce zaczęły zjeżdżać niżej. Włączyła mi się samokontrola. Odskoczyłam od niego jak oparzona. W oczach pojawiły się łzy. Chciałam uciec. Jak mogłam do tego dopuścić?. Odwróciłam się i zaczęłam biec. W tych nieszczęsnych szpilkach. Wybiegłam z domu i pobiegłam w stronę rozległego ogrodu. Wywróciłam się potykając o korzeń drzewa. Nie było sensu biec dalej.
oparłam się o pień i zwinęłam w kulkę. Łzy płynęły strumieniami. Miałam dosyć, dosyć tego, że wszyscy widzą we mnie tylko moją twarz, dupę.. ogólnie ciało.
Max mnie znalazł, usiadł obok i przez dłuższą chwilę nie odzywał się .
- Przepraszam. Nie powinienem Cie całować. Po prostu, podobasz Mi się. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Nie, że Cie śledzę, ale często widywałem Cie jak szłaś do szkoły. Później, w wakacje na plaży. chciałem podejść, ale pewnie nie chciała byś mnie widzieć. Przepraszam Cie za wszystko.
- Nie, to ja przepraszam. Że taka jestem. Odtrącam każdego chłopaka, bo boję się ze historia się powtórzy, nie chce już żyć w strachu, że znowu go spotkam, ż e będzie się do mnie dobierał ale wtedy już nikt mi nie pomoże... Chcę być w końcu szczęśliwa, żeby nie widziano tylko tego, jak wyglądam.. - po tych słowach po prostu mnie przytulił.
- Obiecuję Ci, że nigdy nic Ci się nie stanie. A teraz chodź. odwiozę Cię do domu.. - Mówiąc to, wytarł łzy jakie spłynęły mi po twarzy.
- Powiem tylko Leili, że wracam. Ale czym wrócimy ?
- To już niespodzianka, ale chyba lubisz takie maszyny. - Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
W pewnym momencie jego ręce zaczęły zjeżdżać niżej. Włączyła mi się samokontrola. Odskoczyłam od niego jak oparzona. W oczach pojawiły się łzy. Chciałam uciec. Jak mogłam do tego dopuścić?. Odwróciłam się i zaczęłam biec. W tych nieszczęsnych szpilkach. Wybiegłam z domu i pobiegłam w stronę rozległego ogrodu. Wywróciłam się potykając o korzeń drzewa. Nie było sensu biec dalej.
oparłam się o pień i zwinęłam w kulkę. Łzy płynęły strumieniami. Miałam dosyć, dosyć tego, że wszyscy widzą we mnie tylko moją twarz, dupę.. ogólnie ciało.
Max mnie znalazł, usiadł obok i przez dłuższą chwilę nie odzywał się .
- Przepraszam. Nie powinienem Cie całować. Po prostu, podobasz Mi się. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Nie, że Cie śledzę, ale często widywałem Cie jak szłaś do szkoły. Później, w wakacje na plaży. chciałem podejść, ale pewnie nie chciała byś mnie widzieć. Przepraszam Cie za wszystko.
- Nie, to ja przepraszam. Że taka jestem. Odtrącam każdego chłopaka, bo boję się ze historia się powtórzy, nie chce już żyć w strachu, że znowu go spotkam, ż e będzie się do mnie dobierał ale wtedy już nikt mi nie pomoże... Chcę być w końcu szczęśliwa, żeby nie widziano tylko tego, jak wyglądam.. - po tych słowach po prostu mnie przytulił.
- Obiecuję Ci, że nigdy nic Ci się nie stanie. A teraz chodź. odwiozę Cię do domu.. - Mówiąc to, wytarł łzy jakie spłynęły mi po twarzy.
- Powiem tylko Leili, że wracam. Ale czym wrócimy ?
- To już niespodzianka, ale chyba lubisz takie maszyny. - Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
wtorek, 9 lipca 2013
Rozdział 6.
"jak sobie życzysz księżniczko. "
Więcej nie pisałam, szkoda Mi było czasu. Jak można wymagać od nowo poznanej osoby, "miziania" ?! Mizianie, skąd wzięła się ta nazwa w moim słowniku ? Dzięki Leili i Benowi. Tak często się przytulali, migdalili, że już nie mogłam wytrzymać.
(10 miesięcy późniejj)
Max był każdą moją wolną myślą. z czasem zaczęłam sobie z tym radzić. Chyba...
Zadzwoniła Leila. znowu ciągnie mnie na zakupy... znając życie będzie chciała abym przymierzała mnóstwo ciuchów... Czemu nie lubię zakupów ? Bo uważam że nic na mnie nie pasuje.
Zaczęłam szykować się do wyjścia. Wyciągnęłam z szafy czarny t-shirt z logiem happysad'u Robin'a, do tego zwykłe czarne legginsy z kieszonkami na pupie. Włosy związałam w wysokiego kucyka a na moich oczach pojawiła się cienka linia eyelineru. To tylnej kieszeni legginsów włożyłam moje kochane LG a do uszu "oczojebne" słuchawki" .
Zaczęłam słyszeć moją ulubioną piosenkę " Orchidee" ~ Buka. Jeśli chodzi o rap, to tego wykonawcę lubię najbardziej. Tak to wszędzie ze mną jest Rock.
Leila jak zwykle nie wiedziała w co się ubrać. weszłam do jej pokoju i pomogłam wybrać jej ciuchy.
- Ana, wieczorem idziesz ze mną.
- Co ? Jak ? Gdzie? Dlaczego ?
- Idziemy do Michaela na imprezę z okazji zakończenia wakacji.
- Hmm, impreza, czemu nie. Mama pojechała do taty, więc pogadam z Nailem.
- Okk. Właśnie z tej okazji idziemy na zakupy. Trzeba kupić Ci jakieś szpilki i sweet ciuchy na dziś.
- "sweet" ? O nie. nie ma opcji. Wybierzemy coś podchodzącego pod mój styl.- Ja i Leila to totalnie inne gusta jeśli chodzi o modę. ona kobieca, ja sportowa i na luzie. Kocham luźne bluzki.
- Jeszcze się zobaczy. - Odpowiedziała i wystawiła mi język. Teraz mam już pewność, że będzie mi wciakac "sexy: ciuszki. Chyba z okazji zakończenia wakacji zrobię wyjątek.
***
Dochodzimy do domu Michaela. Leila oczywiście wcisnęła mnie w szpilki. Czuję się jak jakiś olbrzym. Bluzkę Robina zastąpiła obcisła czarna sukienka, bez ramiączek, przed kolana. Na nią oczywiście nałożyłam czarny sweterek.
- cześć dziewczyny, fajnie że przyszłyście. Ana co się stało, gdzie trampki i bluza ? - Zapytał Micheal gdy tylko nas zobaczył.
- No ee, to jej sprawka... - spojrzałam się na przyjaciółkę i wystawiłam język.
- Co ty chcesz zajebiście jest.! - krzyknęła Leila, i Michael
- Dobra, niech wam będzie. A teraz chodźmy się czegoś napić lub potańczyć!
Nie chciałam tańczyć. Poszłam do kuchni i rozglądałam się za czymś do picia. Moją uwagę przykuł alkohol. Raz na jakiś czas mogę sobie pozwolić. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Po dwóch puszkach, humor znacznie mi się poprawił.
Wyszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. po chwili podeszłą do mnie Viola...
- Nie popisuj się tak, i tak nikt na ciebie nie poleci. Za brzydka jesteś. - Powiedziała złośliwie.
- Urzekła mnie Twoja historia. Co jak co ale od mojej urody jak i tańca się odpierdol.
- Hm. Skoro taka cwana jesteś... Co powiesz na taniec na stole ?
- Mówisz masz . Jak i Ja to i Ty. - Bez wahania wlazłam na stół i podałam jej rękę. Chwilę później babsztyl stał obok mnie.
- Tylko się nie połam na tych obcasach.
- W przeciwieństwie do Ciebie potrafię na nich tańczyć. Tym bardziej chodzić. - Zza siebie usłyszałam głośne "uuuu", głównie od męskiej publiki.
- Jak narazie to tylko gadasz jak idiotka, poczekamy co powiesz jak się skompromitujesz.
- O co walczymy ? Może o pocałunek. ? - Anastazja! Co Ci wlazło do głowy ?!
- Co ?
- Nic wybierz chłopaka. którego chciała byś pocałować.
- Niech Ci będzie nie wyżyta emocjonalnie dziewucho. Chcicę masz ? Max :* - Po wypowiedzeniu jego imienia puściła do niego buziaka. Wtedy nasze oczy się spotkały. Boże. Dlaczego założyłam się o takie gówno ? Czy naprawdę aż tak mi odpierdala ?
- Tak żebyś wiedziała. Widzisz tych 4 chłopaków siedzących na kanapie ? Poznaj nasze jury. Tańczymy obok siebie. nie ma kopiowania ruchów. Zaczynamy.
Zaczęłyśmy tańczyć. Olałam wszystko. Tańczyłam jak czułam. Biodra same zaczęły się kręcić. Jakiś czas później ktoś ściągną mnie ze stołu. Nikt inny jak.... Max...
Więcej nie pisałam, szkoda Mi było czasu. Jak można wymagać od nowo poznanej osoby, "miziania" ?! Mizianie, skąd wzięła się ta nazwa w moim słowniku ? Dzięki Leili i Benowi. Tak często się przytulali, migdalili, że już nie mogłam wytrzymać.
(10 miesięcy późniejj)
Max był każdą moją wolną myślą. z czasem zaczęłam sobie z tym radzić. Chyba...
Zadzwoniła Leila. znowu ciągnie mnie na zakupy... znając życie będzie chciała abym przymierzała mnóstwo ciuchów... Czemu nie lubię zakupów ? Bo uważam że nic na mnie nie pasuje.
Zaczęłam szykować się do wyjścia. Wyciągnęłam z szafy czarny t-shirt z logiem happysad'u Robin'a, do tego zwykłe czarne legginsy z kieszonkami na pupie. Włosy związałam w wysokiego kucyka a na moich oczach pojawiła się cienka linia eyelineru. To tylnej kieszeni legginsów włożyłam moje kochane LG a do uszu "oczojebne" słuchawki" .
Zaczęłam słyszeć moją ulubioną piosenkę " Orchidee" ~ Buka. Jeśli chodzi o rap, to tego wykonawcę lubię najbardziej. Tak to wszędzie ze mną jest Rock.
Leila jak zwykle nie wiedziała w co się ubrać. weszłam do jej pokoju i pomogłam wybrać jej ciuchy.
- Ana, wieczorem idziesz ze mną.
- Co ? Jak ? Gdzie? Dlaczego ?
- Idziemy do Michaela na imprezę z okazji zakończenia wakacji.
- Hmm, impreza, czemu nie. Mama pojechała do taty, więc pogadam z Nailem.
- Okk. Właśnie z tej okazji idziemy na zakupy. Trzeba kupić Ci jakieś szpilki i sweet ciuchy na dziś.
- "sweet" ? O nie. nie ma opcji. Wybierzemy coś podchodzącego pod mój styl.- Ja i Leila to totalnie inne gusta jeśli chodzi o modę. ona kobieca, ja sportowa i na luzie. Kocham luźne bluzki.
- Jeszcze się zobaczy. - Odpowiedziała i wystawiła mi język. Teraz mam już pewność, że będzie mi wciakac "sexy: ciuszki. Chyba z okazji zakończenia wakacji zrobię wyjątek.
***
Dochodzimy do domu Michaela. Leila oczywiście wcisnęła mnie w szpilki. Czuję się jak jakiś olbrzym. Bluzkę Robina zastąpiła obcisła czarna sukienka, bez ramiączek, przed kolana. Na nią oczywiście nałożyłam czarny sweterek.
- cześć dziewczyny, fajnie że przyszłyście. Ana co się stało, gdzie trampki i bluza ? - Zapytał Micheal gdy tylko nas zobaczył.
- No ee, to jej sprawka... - spojrzałam się na przyjaciółkę i wystawiłam język.
- Co ty chcesz zajebiście jest.! - krzyknęła Leila, i Michael
- Dobra, niech wam będzie. A teraz chodźmy się czegoś napić lub potańczyć!
Nie chciałam tańczyć. Poszłam do kuchni i rozglądałam się za czymś do picia. Moją uwagę przykuł alkohol. Raz na jakiś czas mogę sobie pozwolić. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Po dwóch puszkach, humor znacznie mi się poprawił.
Wyszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. po chwili podeszłą do mnie Viola...
- Nie popisuj się tak, i tak nikt na ciebie nie poleci. Za brzydka jesteś. - Powiedziała złośliwie.
- Urzekła mnie Twoja historia. Co jak co ale od mojej urody jak i tańca się odpierdol.
- Hm. Skoro taka cwana jesteś... Co powiesz na taniec na stole ?
- Mówisz masz . Jak i Ja to i Ty. - Bez wahania wlazłam na stół i podałam jej rękę. Chwilę później babsztyl stał obok mnie.
- Tylko się nie połam na tych obcasach.
- W przeciwieństwie do Ciebie potrafię na nich tańczyć. Tym bardziej chodzić. - Zza siebie usłyszałam głośne "uuuu", głównie od męskiej publiki.
- Jak narazie to tylko gadasz jak idiotka, poczekamy co powiesz jak się skompromitujesz.
- O co walczymy ? Może o pocałunek. ? - Anastazja! Co Ci wlazło do głowy ?!
- Co ?
- Nic wybierz chłopaka. którego chciała byś pocałować.
- Niech Ci będzie nie wyżyta emocjonalnie dziewucho. Chcicę masz ? Max :* - Po wypowiedzeniu jego imienia puściła do niego buziaka. Wtedy nasze oczy się spotkały. Boże. Dlaczego założyłam się o takie gówno ? Czy naprawdę aż tak mi odpierdala ?
- Tak żebyś wiedziała. Widzisz tych 4 chłopaków siedzących na kanapie ? Poznaj nasze jury. Tańczymy obok siebie. nie ma kopiowania ruchów. Zaczynamy.
Zaczęłyśmy tańczyć. Olałam wszystko. Tańczyłam jak czułam. Biodra same zaczęły się kręcić. Jakiś czas później ktoś ściągną mnie ze stołu. Nikt inny jak.... Max...
Jakoś nie potrafiłam inaczej rozwinąć akcji. Historię mam już głównie zaplanowaną, ale nie wiem, jak ją skleić w całość :)
Pozdrawiam i liczę na komentarze
Duś$ :*
poniedziałek, 8 lipca 2013
Rozdział 5.
Wieczorem wraz z Krisem, przed wejściem na basen czekaliśmy na Maxa i resztę chłopaków. Nie pojawili się. Uznaliśmy, że nie będziemy dłużej na nich czekać. Weszliśmy jak zwykle, na 2 godziny.
Dużo pływaliśmy. Nagle ktoś zaczyna mnie łaskotać. zaczęłam panikować i śmiać się jednocześnie. Po chwili udało mi się odwrócić i zobaczyłam sprawcę mojego zachowania.
- Przepraszam za spóźnienie, Mama kazała mi skoczyć do sklepu. Nie wiedziałam, że masz takie łaskotki.
- Wiesz jak mnie wystraszyłeś ?! - krzyknęłam.
Wkurzył mnie. Ale uznałam, że on nie jest temu winny. Nie wie co przeżyłam. Max zanurzył się pod wodę tak że było widać tylko te czekoladowe oczy. Przybliżył się tak, że myślałam ze mnie pocałuje... odsunęłam się. Ana myśl, nie chcemy dziwnej sytuacji. Zaczęłam chlapać go wodą. z początku był w szoku, ale odwzajemnił się tym samym.
***
Wracaliśmy z basenu wszyscy razem. Kris odzywał się już częściej co mnie bardzo ucieszyło.
- Może, żeby nie było już takich nie porozumień to.... podaj mi swój numer telefonu. - Max odezwał się ni stąd ni zowąd zmieniając temat.
- Spoko. - Wzięłam jego telefon i wstukałam swój numer.
Pożegnaliśmy się jak wcześniej. Wchodząc do domu zalogowałam się na GG w telefonie. 1 nowa wiadomość:
" Przepraszam Cię. Nie ogarniam twojego zachowania. Raz mnie odpychasz, a na pożegnanie normalnie przytulasz. Zdecyduj się, jakie chcesz mieć do mnie relacje."
- Mam się zdecydować. zdecydować na co? Może od razu się prześpijmy ? - Powiedziałam sama do siebie. Zaczełam odpisywać, Gdzieś miałam to czerwone słoneczko.
" A co Ty Sb wyobrażasz ? Znasz mnie może 2 dni i wymagasz żebyśmy się "miziali" ?! Co jak co ale to przesada. Jestem jaka jestem, nie znasz mojej przeszłości. Na co mam się zdecydować? Nic o Tobie nie wiem. Jak coś ci nie pasuje to zjeżdżaj "
Chwilę po wysłaniu wiadomości, na ekranie zobaczyłam piszący ołówek....
Dużo pływaliśmy. Nagle ktoś zaczyna mnie łaskotać. zaczęłam panikować i śmiać się jednocześnie. Po chwili udało mi się odwrócić i zobaczyłam sprawcę mojego zachowania.
- Przepraszam za spóźnienie, Mama kazała mi skoczyć do sklepu. Nie wiedziałam, że masz takie łaskotki.
- Wiesz jak mnie wystraszyłeś ?! - krzyknęłam.
Wkurzył mnie. Ale uznałam, że on nie jest temu winny. Nie wie co przeżyłam. Max zanurzył się pod wodę tak że było widać tylko te czekoladowe oczy. Przybliżył się tak, że myślałam ze mnie pocałuje... odsunęłam się. Ana myśl, nie chcemy dziwnej sytuacji. Zaczęłam chlapać go wodą. z początku był w szoku, ale odwzajemnił się tym samym.
***
Wracaliśmy z basenu wszyscy razem. Kris odzywał się już częściej co mnie bardzo ucieszyło.
- Może, żeby nie było już takich nie porozumień to.... podaj mi swój numer telefonu. - Max odezwał się ni stąd ni zowąd zmieniając temat.
- Spoko. - Wzięłam jego telefon i wstukałam swój numer.
Pożegnaliśmy się jak wcześniej. Wchodząc do domu zalogowałam się na GG w telefonie. 1 nowa wiadomość:
" Przepraszam Cię. Nie ogarniam twojego zachowania. Raz mnie odpychasz, a na pożegnanie normalnie przytulasz. Zdecyduj się, jakie chcesz mieć do mnie relacje."
- Mam się zdecydować. zdecydować na co? Może od razu się prześpijmy ? - Powiedziałam sama do siebie. Zaczełam odpisywać, Gdzieś miałam to czerwone słoneczko.
" A co Ty Sb wyobrażasz ? Znasz mnie może 2 dni i wymagasz żebyśmy się "miziali" ?! Co jak co ale to przesada. Jestem jaka jestem, nie znasz mojej przeszłości. Na co mam się zdecydować? Nic o Tobie nie wiem. Jak coś ci nie pasuje to zjeżdżaj "
Chwilę po wysłaniu wiadomości, na ekranie zobaczyłam piszący ołówek....
Rozdział 4.
Następnego dnia godzina 9.55 byłam już przed lodowiskiem. Max, jego brat - Greg, Michael , Paul i i reszta ich kolegów pojawili się zaraz po mnie. Zapłaciliśmy wejściówki i poszliśmy nałożyć łyżwy.
Chwilę później byliśmy już na lodzie. Wszyscy jeździli bardzo dobrze, przodem, tyłem robili tzw. przeplatanki i obroty.
Zauważyłam, że do Maxa podjeżdża najładniejsza dziewczyna chodząca do mojej szkoły - Viola .
- Cześć. Dawno się nie widzieliśmy. Co słychać ? - powiedziała do niego w typowy flirtujący sposób.
- Hej. U mnie w porządku. -W tym samym momencie podjechał do mnie Paul i zaczął pchać i ich stronę tak, że wpadając na Maxa oboje się wywróciliśmy. Paul przeprosił pomógł mi wstać i pojechał dalej.
- Sorki to Paul. Chyba próbował zrobić pociąg. - mówiąc to zdanie śmiałam się. Jestem osobą która większość rzeczy bawi.
- Spoko. Już miałem do Ciebie podjechać. Jesteś jakaś taka nieśmiała dzisiaj. - Słysząc to poczułam się dziwnie. Ja nieśmiała.. Coś nowego.
Do naszej rozmowy wtrąciła się Viola.
- Max naucz mnie jeździć tyłem - powiedziała robiąc słodką minkę i trzepocząc rzęsami.
- Przecież umiesz jeździć do tyłu..
- No tak, ale ty tak dobrze uczysz. Brakuje mi tego. Nie tylko tego... - Podjechała do niego i załapała go za ręce. które chwile później wylądowały na jej biodrach.
- Nie wiem czego Ci brakuję, ale mi nie brakuje Ciebie. - zdziwienie Violi było tak wielkie jak i moje. Na moich oczach spławiono najładniejszą dziewczynę z mojej szkoły. Woow. Viola nic nie odpowiedziała tylko odwróciła się i pojechała. Widać, że była wściekła.
- Ana, a Ty umiesz jeździć do tyłu ? - Chyba zauważył moje zmieszanie, bo zrobił dziwną minę. Kiwnęłam przecząco głową, a on podjechał do mnie położył dłonie na biodrach i zaczął prowadzić ja tak, że zaczęłam jechać tyłem. Chwilę później odskoczyłam jak oparzona. Ana pamiętaj, nie daj się. najpierw są mili a później bedziesz cierpieć.
- Co się stało ? zapytał zmieszany, może lekko w szoku.
- Nic....
- Coś się stało ?
- Nic się nie stało. Nie pytaj.
- Egh, no okey. To jak, wieczorem basen ?
- Hmm. nie wiem. Po wczoraj, jakoś nie jestem do tego przekonana..
- Nie będziemy wchodzić do sauny, no nie daj się prosić.
- no ok. Kris jutro rano wraca więc biorę go ze sobą. - Na moje słowa. zobaczyłam jeden z najbardziej olśniewających uśmiechów Maxa.
Chwilę później byliśmy już na lodzie. Wszyscy jeździli bardzo dobrze, przodem, tyłem robili tzw. przeplatanki i obroty.
Zauważyłam, że do Maxa podjeżdża najładniejsza dziewczyna chodząca do mojej szkoły - Viola .
- Cześć. Dawno się nie widzieliśmy. Co słychać ? - powiedziała do niego w typowy flirtujący sposób.
- Hej. U mnie w porządku. -W tym samym momencie podjechał do mnie Paul i zaczął pchać i ich stronę tak, że wpadając na Maxa oboje się wywróciliśmy. Paul przeprosił pomógł mi wstać i pojechał dalej.
- Sorki to Paul. Chyba próbował zrobić pociąg. - mówiąc to zdanie śmiałam się. Jestem osobą która większość rzeczy bawi.
- Spoko. Już miałem do Ciebie podjechać. Jesteś jakaś taka nieśmiała dzisiaj. - Słysząc to poczułam się dziwnie. Ja nieśmiała.. Coś nowego.
Do naszej rozmowy wtrąciła się Viola.
- Max naucz mnie jeździć tyłem - powiedziała robiąc słodką minkę i trzepocząc rzęsami.
- Przecież umiesz jeździć do tyłu..
- No tak, ale ty tak dobrze uczysz. Brakuje mi tego. Nie tylko tego... - Podjechała do niego i załapała go za ręce. które chwile później wylądowały na jej biodrach.
- Nie wiem czego Ci brakuję, ale mi nie brakuje Ciebie. - zdziwienie Violi było tak wielkie jak i moje. Na moich oczach spławiono najładniejszą dziewczynę z mojej szkoły. Woow. Viola nic nie odpowiedziała tylko odwróciła się i pojechała. Widać, że była wściekła.
- Ana, a Ty umiesz jeździć do tyłu ? - Chyba zauważył moje zmieszanie, bo zrobił dziwną minę. Kiwnęłam przecząco głową, a on podjechał do mnie położył dłonie na biodrach i zaczął prowadzić ja tak, że zaczęłam jechać tyłem. Chwilę później odskoczyłam jak oparzona. Ana pamiętaj, nie daj się. najpierw są mili a później bedziesz cierpieć.
- Co się stało ? zapytał zmieszany, może lekko w szoku.
- Nic....
- Coś się stało ?
- Nic się nie stało. Nie pytaj.
- Egh, no okey. To jak, wieczorem basen ?
- Hmm. nie wiem. Po wczoraj, jakoś nie jestem do tego przekonana..
- Nie będziemy wchodzić do sauny, no nie daj się prosić.
- no ok. Kris jutro rano wraca więc biorę go ze sobą. - Na moje słowa. zobaczyłam jeden z najbardziej olśniewających uśmiechów Maxa.
niedziela, 7 lipca 2013
Rozdział 3
Nienawidzę kiedy Kris na mnie czeka, Teraz to było bez znaczenia. chciałam jak najszybciej wyjść z Basenu. Chociaż było zimno, nie suszyłam włosów.. Nałożyłam kaptur i wyszłam z szatni.
Przed wejściem do budynku wszyscy juz na mnie czekali.. Zdziwiłam się, bo myślałam, że Michael i reszta zostaną na basenie.
- Przepraszam , że musieliście czekać. To jak idziemy ?
- Ana... Max mi powiedział Ci działo się w saunie... Jak bym go tylko dorwał... - Na samo wspomnienie zrobiło mi się niedobrze..
- Michael nie chce o tym rozmawiać, chce zapomnieć o całej sytuacji. O całym tym dniu... - mówiąc to, wszyscy zrobili się smutni. Szliśmy szybszym krokiem. Nie chciałam go jeszcze raz zobaczyc. Nie chciałam widzieć go już nigdy.
- Ty masz brata Nail'a prawda ?- Zapytał nieoczekiwanie Max.
- Tak. to mój brat. Znacie się ?- spytałam ponieważ nie wiedziałam skąd dopiero co poznany chłopak może mieć takie informacje. Mało kto wiedział coś na temat mojej rodziny. Ważne, że wiedzieli jak się nazywam. To wystarczało.
- Tak znamy się, dzięki naszym rodzicom. Pracują razem kilka lat. Nail'a poznałem na wycieczce wakacyjnej z pracy rodziców
- Mój brat nigdy mi o Tobie nie wspominał..
- Możliwe. Nasza znajomość polegała tylko na tych wycieczkach. Wiesz może masz ochotę jutro z nami skoczyć na lodowisko? Godzina 10 ?
-Bardzo chętnie. Dawno nie jeździłam na łyżwach.- Powiedziałam obojętnie. Chciałam iść na łyżwy. Chciałam go bliżej poznać. Ze względu na to, że już coś o mnie wie.
- Podaj mi swój numer gadu-gadu.. napisze Ci co i jak...
- Ok. No to do jutra. - Odparłam ale Max podszedł do mnie i przyjaźnie mnie przytulił. Odwzajemniłam gest lecz nie na długo. Wtedy szepną mi do ucha: " O mnie też chcesz zapomnieć? " Nic nie opowiedziałam. Byłam zmieszana tym zdaniem. Wymusiłam uśmiech i poszłam wraz z Krisem w kierunku mojego domu.
Wracaliśmy do domu w ciszy. Kris w ogóle się nie odzywał.
- Kris co jest ? - zapytałam.
Zmartwiłam się trochę, bo nigdy buzia mu się nie zamykała, a przez całą drogę tylko przytakiwał..
- Nic takiego. Jakoś nie podoba mi się ten chłopak...
- Proszę cię, dopiero co go poznaliśmy.. Skąd możemy wiedzieć jaki jest naprawdę ? - Zapytałam, ale on mi nie odpowiedział. Otworzył drzwi od naszej klatki i nacisną przycisk windy.
po kolacji uruchomiłam Gg w telefonie. Jedna nowa wiadomość. Numer nieznany.
" Ciesze się ze cię poznałem. Jutro 10.00? Mam nadzieję że przyjdziesz :) P.s Nie spóźnij się :P "
Przed wejściem do budynku wszyscy juz na mnie czekali.. Zdziwiłam się, bo myślałam, że Michael i reszta zostaną na basenie.
- Przepraszam , że musieliście czekać. To jak idziemy ?
- Ana... Max mi powiedział Ci działo się w saunie... Jak bym go tylko dorwał... - Na samo wspomnienie zrobiło mi się niedobrze..
- Michael nie chce o tym rozmawiać, chce zapomnieć o całej sytuacji. O całym tym dniu... - mówiąc to, wszyscy zrobili się smutni. Szliśmy szybszym krokiem. Nie chciałam go jeszcze raz zobaczyc. Nie chciałam widzieć go już nigdy.
- Ty masz brata Nail'a prawda ?- Zapytał nieoczekiwanie Max.
- Tak. to mój brat. Znacie się ?- spytałam ponieważ nie wiedziałam skąd dopiero co poznany chłopak może mieć takie informacje. Mało kto wiedział coś na temat mojej rodziny. Ważne, że wiedzieli jak się nazywam. To wystarczało.
- Tak znamy się, dzięki naszym rodzicom. Pracują razem kilka lat. Nail'a poznałem na wycieczce wakacyjnej z pracy rodziców
- Mój brat nigdy mi o Tobie nie wspominał..
- Możliwe. Nasza znajomość polegała tylko na tych wycieczkach. Wiesz może masz ochotę jutro z nami skoczyć na lodowisko? Godzina 10 ?
-Bardzo chętnie. Dawno nie jeździłam na łyżwach.- Powiedziałam obojętnie. Chciałam iść na łyżwy. Chciałam go bliżej poznać. Ze względu na to, że już coś o mnie wie.
- Podaj mi swój numer gadu-gadu.. napisze Ci co i jak...
- Ok. No to do jutra. - Odparłam ale Max podszedł do mnie i przyjaźnie mnie przytulił. Odwzajemniłam gest lecz nie na długo. Wtedy szepną mi do ucha: " O mnie też chcesz zapomnieć? " Nic nie opowiedziałam. Byłam zmieszana tym zdaniem. Wymusiłam uśmiech i poszłam wraz z Krisem w kierunku mojego domu.
Wracaliśmy do domu w ciszy. Kris w ogóle się nie odzywał.
- Kris co jest ? - zapytałam.
Zmartwiłam się trochę, bo nigdy buzia mu się nie zamykała, a przez całą drogę tylko przytakiwał..
- Nic takiego. Jakoś nie podoba mi się ten chłopak...
- Proszę cię, dopiero co go poznaliśmy.. Skąd możemy wiedzieć jaki jest naprawdę ? - Zapytałam, ale on mi nie odpowiedział. Otworzył drzwi od naszej klatki i nacisną przycisk windy.
po kolacji uruchomiłam Gg w telefonie. Jedna nowa wiadomość. Numer nieznany.
" Ciesze się ze cię poznałem. Jutro 10.00? Mam nadzieję że przyjdziesz :) P.s Nie spóźnij się :P "
Rozdział 2.
Toni to chłopak. którego poznałam wracając z treningu tańca towarzyskiego. Na początku było w porządku. traktowałam go jako kolegę.Później zaczął mnie prześladować. Najgorzej było kiedy napadł mnie gry wracałam z treningu... zaczął się do mnie dobierać. gdyby nie Michael, raczej dobrze by się to nie skończyło...
- Kogo moje piękne oczy widzą.. Cześć kochanie. - Podszedł do mnie i próbował przytulić. zrobiłam krok do tyłu i wpadłam na ścianę.
- Żadne Kochanie. Nie zbliżaj się do mnie !
- Skarbie co Cię ugryzło ? - Toni pochodził coraz bliżej. Ten błysk w jego oczach i wredny usmiech. Niedobrze mi.
- Ejejejej. Koleś nie widzisz, że Dziewczyna nie chce mieć z Tobą nic do czynienia ? - Max wszedł między mnie a Toniego. Jak by go nie było, nie wiem jak bym sobie poradziła z Tonim...
- Chuj Cie to obchodzi. Nie masz własnego życia spierdalaj. - T. popchnął Maxa na bok i złapał mnie za tyłek. Próbowałam go odepchnąć ale nie miałam tyle siły. z moich oczu automatycznie poleciały łzy.
- Hmm. Ciekawy jestem jak wyglądasz bez tych szmatek co nazywają strojem kąpielowym. - podszedł bliżej, tak że napierał na mnie ciałem. Obrzydlistwo.
- Kurwa nie dociera do ciebie żebyś się odwalił ? - Max był wkurwiony. Podszedł do typa i przywalił mu z pięści z całej siły w twarz. Toni poślizgnął się na mokrych kafelkach i zaliczył glebę, w tym samym czasie Max złapał mnie za łokieć i wyprowadził z sauny. Kris bardzo szybko do mnie podbiegł.
- Kris, już musimy wychodzić. - powiedziałam w pośpiechu.
-Ok. Kto pierwszy ten lepszy. Coś się stało ? wyglądasz jak byś płakała..
- Nie Kri, to tylko chlor. To co, kto przegra stawia gorącą czekoladę ? - wymusiłam uśmiech i pobiegłam do przebierali.
- Kogo moje piękne oczy widzą.. Cześć kochanie. - Podszedł do mnie i próbował przytulić. zrobiłam krok do tyłu i wpadłam na ścianę.
- Żadne Kochanie. Nie zbliżaj się do mnie !
- Skarbie co Cię ugryzło ? - Toni pochodził coraz bliżej. Ten błysk w jego oczach i wredny usmiech. Niedobrze mi.
- Ejejejej. Koleś nie widzisz, że Dziewczyna nie chce mieć z Tobą nic do czynienia ? - Max wszedł między mnie a Toniego. Jak by go nie było, nie wiem jak bym sobie poradziła z Tonim...
- Chuj Cie to obchodzi. Nie masz własnego życia spierdalaj. - T. popchnął Maxa na bok i złapał mnie za tyłek. Próbowałam go odepchnąć ale nie miałam tyle siły. z moich oczu automatycznie poleciały łzy.
- Hmm. Ciekawy jestem jak wyglądasz bez tych szmatek co nazywają strojem kąpielowym. - podszedł bliżej, tak że napierał na mnie ciałem. Obrzydlistwo.
- Kurwa nie dociera do ciebie żebyś się odwalił ? - Max był wkurwiony. Podszedł do typa i przywalił mu z pięści z całej siły w twarz. Toni poślizgnął się na mokrych kafelkach i zaliczył glebę, w tym samym czasie Max złapał mnie za łokieć i wyprowadził z sauny. Kris bardzo szybko do mnie podbiegł.
- Kris, już musimy wychodzić. - powiedziałam w pośpiechu.
-Ok. Kto pierwszy ten lepszy. Coś się stało ? wyglądasz jak byś płakała..
- Nie Kri, to tylko chlor. To co, kto przegra stawia gorącą czekoladę ? - wymusiłam uśmiech i pobiegłam do przebierali.
Rozdział 1.
Farie zimowe!! Odpoczynek od szkoły i denerwujących mnie ludzi. O czym innym można marzyć? wieczorem przeglądając facebook'a trafiłam na rubrykę "osoby które możesz znać" praktycznie same nieznane mi twarze...
Na samym końcu długiej listy zobaczyłam Go. Chłopaka którego profil strasznie przykuł moją uwagę. Zdjęcie profilowe ukazywało Jego z małym dzieckiem na rękach. Dłuższe brązowe włosy, lekko opadające na czoło wyglądały naprawdę sexy. W zdjęcie wpatrywałam się dobre 10 min a w myślach zadawałam sobie pytanie dlaczego go nie znam. Może to i dobrze... Z zamyślenia wyciągnęła mnie mama wołająca na kolacje. Zamknęłam laptopa i poszłam do kuchni.
-Za dwa dni przyjeżdża Kris. Mam nadzieje, że spędzisz z nim trochę czasu.
- Ok. Przecież wiesz że lubię jak on przyjeżdża. - Kuzynek. Nie no spoko. znowu narobi mi siary przez przyjaciółmi... Nie że go nie lubię, ale po jakimś czasie chłopak denerwuje...
Kanapki zabrałam ze sobą do pokoju gdzie jedząc je czytałam "Zaplątani w miłość". O 3.00 w nocy skończyłam. Nie pozostało mi nic innego jak wziąć prysznic i położyć się spać.
Dwa dni później przyjechał Kris. Zawsze jak przyjeżdżał musiałam łazić z nim na basen lub łyżwy.. przyjechał na kilka dni. Uff. Nie żeby coś, ale z czasem Kris robi się strasznie męczący..
Zawarłam z Nim umowę. Codziennie będziemy chodzić na basen popływać. On się wyszaleje, a ja poprawię kondycję *.*
Następnego dnia rano, cała rodziną wybraliśmy się nad może.. Było spokojne ale czasem nasze twarze owiewał zimny wiatr. Wieczorem ja i kuzynek poszliśmy na basen. Według umowy zawsze mieliśmy chodzić na dwie godziny. Tak było także dzisiaj.
Musze wspomnieć ze mojego kuzyna przerażają sauny, ja wręcz je uwielbiam.
Po przepłynięciu kilkunastu basenów Kri. poszedł na rynnę a ja udałam się do sauny.
Weszłam do ciemnego pomieszczenia w którym przebywały trzy osoby. Po sylwetkach (bo tylko tyle można było tam zobaczyć) byli to jacyś chłopcy..
" O nie. zaraz znowu usłyszę jakieś puste teksty na podryw" Pomyślałam a na mojej twarzy pojawił się grymas. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Odkąd uwolniłam się od Toniego jestem wyczulona na jakiekolwiek głupie teksty. Po prostu wkurwiały mnie one.
Chwile później drzwi sauny otwierają się. Nikt jak kto inny staje w progu i zaczyna panikować;
- Boże nie oparze się ? tam jest gorąco!! oparze się!
- Kris! Przestań tak wrzeszczeć! Idź na rynnę, ja zaraz dojdę.
Kuzyn zamkną drzwi i poszedł. Jak zwykle kompromitacja... Poczułam, że chłopcy się na mnie patrzą, musiałam coś powiedzieć..
- Sorki za niego..
- Spoko. Brat ?
- Nie Kuzyn na szczęście. - uśmiechnęłam się. W pomieszczeniu znowu nastała cisza. lecz po chwili odezwał się jeden z nich:
- Ona tańczy i to całkiem nieźle.
- Ja ? skąd wiesz ?
- Ana, nie poznajesz ? To ja Michael. -
- Lol nie myślałam, że Cie tu spotkam. Mów co u ciebie ?
-A no nic leci. Ferie są w końcu. A no właśnie zapomniał bym Chłopak obok mnie to Paul naprzeciwko to Max.
-Hej miło mi was poznać.
- A u Ciebie jak ?
- W porządku. Jeszcze raz dziękuję wtedy za pomoc. Od tamtego czasu Go nie widziałam.
- No to dobrze. Chętnie powtóżył bym akcję ale nie wiem, czy koleś by to przeżył, Chłopaki ja wychodzę. Nie wiem jak wy ale ja się już gotuje. Paul, Max idziecie ze mną ?
-To idź z Paulem, ja jeszcze się nie wygrzałem.
- Ok. jak tam Sobie chcesz, zmarzluchu. - Chłopaki jak to chłopaki... Każdy tekst, żeby przedrzeźniać kolegę jest dla nich dobry. Chyba tak jak dla mnie. niektórzy mówią ze nie jestem normalną dziewczyną...
- Więc jak długo znasz się z Michaelem ?
- Kilka lat. Chyba pięć. a ty ?
- Około trzech. Tak właściwie masz lat ? Mógłbym strzelać ale i tak prawię Cie nie widzę. - "Szykuje się przesłuchanie czy jak ? " Myśląc to uśmiechnęłam się sama do siebie.
- 15.
- Jesteś w wieku mojego brata.Chodzi tutaj nie daleko do Gimnazjum. Greg.
- Omfg... Tak znam. ale nie przepadamy za sobą. Kiedyś wpadłam na niego na w-f i dziewczyny z mojej klasy zrobiły z nas parę.. Od tamtej pory w ogóle nie rozmawialiśmy...
-hehe spoko.Za nim mało kto ponoć przepada. Ale wszystkie dziewczyny na niego lecą. Idziemy do chłopaków ? Zrobiło się bardzo gorąco i nie czuć już olejku eukaliptusowego..
- Cóż widocznie nie jestem " każda". Też lubisz ten zapach ? - przytakną po czym wstał równo ze mną , otworzył drzwi i puścił mnie przodem. Gentlemen.. Lubię takich. Ana co ty pierdolisz.. Ogarnij się!
Na korytarzu było jasno wiec mogłam zobaczyć chłopaka z którym rozmawiałam w saunie... Zobaczyłam ta samą grzywkę opadająca na czoło i przepiękne brązowe oczy, nie czekoladowe, które patrzyły wprost na mnie.. Trwało to dłuższą chwilę. Max podszedł do mnie. i założył za ucho kosmyk włosów który uciekł mi z niedbale zrobionego koczka. Te czekoladowe oczy.... Zaraz on nie powinien się tak na mnie patrzeć.Nie powienien stać tak blisko mnie.Cofnęłam się o krok w tył i wpadłam na... Toniego...
Na samym końcu długiej listy zobaczyłam Go. Chłopaka którego profil strasznie przykuł moją uwagę. Zdjęcie profilowe ukazywało Jego z małym dzieckiem na rękach. Dłuższe brązowe włosy, lekko opadające na czoło wyglądały naprawdę sexy. W zdjęcie wpatrywałam się dobre 10 min a w myślach zadawałam sobie pytanie dlaczego go nie znam. Może to i dobrze... Z zamyślenia wyciągnęła mnie mama wołająca na kolacje. Zamknęłam laptopa i poszłam do kuchni.
-Za dwa dni przyjeżdża Kris. Mam nadzieje, że spędzisz z nim trochę czasu.
- Ok. Przecież wiesz że lubię jak on przyjeżdża. - Kuzynek. Nie no spoko. znowu narobi mi siary przez przyjaciółmi... Nie że go nie lubię, ale po jakimś czasie chłopak denerwuje...
Kanapki zabrałam ze sobą do pokoju gdzie jedząc je czytałam "Zaplątani w miłość". O 3.00 w nocy skończyłam. Nie pozostało mi nic innego jak wziąć prysznic i położyć się spać.
Dwa dni później przyjechał Kris. Zawsze jak przyjeżdżał musiałam łazić z nim na basen lub łyżwy.. przyjechał na kilka dni. Uff. Nie żeby coś, ale z czasem Kris robi się strasznie męczący..
Zawarłam z Nim umowę. Codziennie będziemy chodzić na basen popływać. On się wyszaleje, a ja poprawię kondycję *.*
Następnego dnia rano, cała rodziną wybraliśmy się nad może.. Było spokojne ale czasem nasze twarze owiewał zimny wiatr. Wieczorem ja i kuzynek poszliśmy na basen. Według umowy zawsze mieliśmy chodzić na dwie godziny. Tak było także dzisiaj.
Musze wspomnieć ze mojego kuzyna przerażają sauny, ja wręcz je uwielbiam.
Po przepłynięciu kilkunastu basenów Kri. poszedł na rynnę a ja udałam się do sauny.
Weszłam do ciemnego pomieszczenia w którym przebywały trzy osoby. Po sylwetkach (bo tylko tyle można było tam zobaczyć) byli to jacyś chłopcy..
" O nie. zaraz znowu usłyszę jakieś puste teksty na podryw" Pomyślałam a na mojej twarzy pojawił się grymas. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Odkąd uwolniłam się od Toniego jestem wyczulona na jakiekolwiek głupie teksty. Po prostu wkurwiały mnie one.
Chwile później drzwi sauny otwierają się. Nikt jak kto inny staje w progu i zaczyna panikować;
- Boże nie oparze się ? tam jest gorąco!! oparze się!
- Kris! Przestań tak wrzeszczeć! Idź na rynnę, ja zaraz dojdę.
Kuzyn zamkną drzwi i poszedł. Jak zwykle kompromitacja... Poczułam, że chłopcy się na mnie patrzą, musiałam coś powiedzieć..
- Sorki za niego..
- Spoko. Brat ?
- Nie Kuzyn na szczęście. - uśmiechnęłam się. W pomieszczeniu znowu nastała cisza. lecz po chwili odezwał się jeden z nich:
- Ona tańczy i to całkiem nieźle.
- Ja ? skąd wiesz ?
- Ana, nie poznajesz ? To ja Michael. -
- Lol nie myślałam, że Cie tu spotkam. Mów co u ciebie ?
-A no nic leci. Ferie są w końcu. A no właśnie zapomniał bym Chłopak obok mnie to Paul naprzeciwko to Max.
-Hej miło mi was poznać.
- A u Ciebie jak ?
- W porządku. Jeszcze raz dziękuję wtedy za pomoc. Od tamtego czasu Go nie widziałam.
- No to dobrze. Chętnie powtóżył bym akcję ale nie wiem, czy koleś by to przeżył, Chłopaki ja wychodzę. Nie wiem jak wy ale ja się już gotuje. Paul, Max idziecie ze mną ?
-To idź z Paulem, ja jeszcze się nie wygrzałem.
- Ok. jak tam Sobie chcesz, zmarzluchu. - Chłopaki jak to chłopaki... Każdy tekst, żeby przedrzeźniać kolegę jest dla nich dobry. Chyba tak jak dla mnie. niektórzy mówią ze nie jestem normalną dziewczyną...
- Więc jak długo znasz się z Michaelem ?
- Kilka lat. Chyba pięć. a ty ?
- Około trzech. Tak właściwie masz lat ? Mógłbym strzelać ale i tak prawię Cie nie widzę. - "Szykuje się przesłuchanie czy jak ? " Myśląc to uśmiechnęłam się sama do siebie.
- 15.
- Jesteś w wieku mojego brata.Chodzi tutaj nie daleko do Gimnazjum. Greg.
- Omfg... Tak znam. ale nie przepadamy za sobą. Kiedyś wpadłam na niego na w-f i dziewczyny z mojej klasy zrobiły z nas parę.. Od tamtej pory w ogóle nie rozmawialiśmy...
-hehe spoko.Za nim mało kto ponoć przepada. Ale wszystkie dziewczyny na niego lecą. Idziemy do chłopaków ? Zrobiło się bardzo gorąco i nie czuć już olejku eukaliptusowego..
- Cóż widocznie nie jestem " każda". Też lubisz ten zapach ? - przytakną po czym wstał równo ze mną , otworzył drzwi i puścił mnie przodem. Gentlemen.. Lubię takich. Ana co ty pierdolisz.. Ogarnij się!
Na korytarzu było jasno wiec mogłam zobaczyć chłopaka z którym rozmawiałam w saunie... Zobaczyłam ta samą grzywkę opadająca na czoło i przepiękne brązowe oczy, nie czekoladowe, które patrzyły wprost na mnie.. Trwało to dłuższą chwilę. Max podszedł do mnie. i założył za ucho kosmyk włosów który uciekł mi z niedbale zrobionego koczka. Te czekoladowe oczy.... Zaraz on nie powinien się tak na mnie patrzeć.Nie powienien stać tak blisko mnie.Cofnęłam się o krok w tył i wpadłam na... Toniego...
Prolog.
- Jestem mega WKURWIONY! Tego Sylwestra mieliśmy spędzić razem. U mnie. Wykiwałaś mnie jak zwykle. Mieliśmy się dobrze bawić! Ja się więcej nie dam w chuja robić.
- To nie moja wina. Są urodziny Leili . Jak przyjęłam zaproszenie na tą piepszoną imprezę, zostawiłeś mnie... Samą. Jak zwykle pokłóciliśmy się o to, że łapy wsadzałeś tam gdzie nie potrzeba! Mówiłam Ci że sylwestra spędzam z przyjaciółką. Ona się o mnie troszczy...
-Tak zwalaj wszystko na mnie!. To Ty godzinę temu dzwoniłaś, żebym do Ciebie przyszedł. Później miałaś iść razem ze mną. Do mnie....Troszczy się o Ciebie ? Bo nie chce Cie puścić do chłopaka któremu ufasz i czujesz się przy nim bezpieczna ?! Zajebista troska.
- Tak troszczy się o mnie. Myślisz, że nie wiem co Ci chodzi po głowie ? Odkąd się poznaliśmy, dajesz mi pierdolone aluzje, żebym się z Tobą przespała. Masz ty Coś w spodniach ?!
- To już było wredne...
- Zniżam się do twojego poziomu. Wiele razy przez Ciebie cierpiałam. Ale teraz ja powiem co myślę o tym wszystkim! Odkąd Cie poznałam miałeś gdzieś moje uczucia. Latałeś za innymi dziewczynami. Bawiłeś się mną i wymagałes tylko tego jednego...
- Zamknij się! Ty naprawdę jesteś pusta. Już mój brat ma więcej w głowie.
- No na pewno więcej niż ty.
- Mam Cię dosyć. Dosyć tej całej pierdolonej komedii. Nawaliłaś jak zwykle. Plany na tego sylwka miały być inne.
- Inne?! Tak miałam się dobrze bawić.. Zawsze robisz wszystko żeby spierdolić mi ży...
- Inne?! Tak miałam się dobrze bawić.. Zawsze robisz wszystko żeby spierdolić mi ży...
- Uspokójcie się. Zaraz obudzicie Tom'a. Max, chyba będzie lepiej jak pójdziesz do domu. Koledzy czekają.
- Masz rację Laila. Twoja przyjaciółka jest pojebana. Wogóle wszystkie jesteście pojebane...
- No popatrz a jeszcze niedawno tą "pojebaną" nazywałeś "Swoją Dziewczyną"! Zjeżdżaj stąd.! Nie chce Cie widzieć.
**
Taki mały prolog.
Opowiadanie to głównie moja wyobraźnia. Ale niektóre rzeczy przeżyłam na własnej skórze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)