Toni to chłopak. którego poznałam wracając z treningu tańca towarzyskiego. Na początku było w porządku. traktowałam go jako kolegę.Później zaczął mnie prześladować. Najgorzej było kiedy napadł mnie gry wracałam z treningu... zaczął się do mnie dobierać. gdyby nie Michael, raczej dobrze by się to nie skończyło...
- Kogo moje piękne oczy widzą.. Cześć kochanie. - Podszedł do mnie i próbował przytulić. zrobiłam krok do tyłu i wpadłam na ścianę.
- Żadne Kochanie. Nie zbliżaj się do mnie !
- Skarbie co Cię ugryzło ? - Toni pochodził coraz bliżej. Ten błysk w jego oczach i wredny usmiech. Niedobrze mi.
- Ejejejej. Koleś nie widzisz, że Dziewczyna nie chce mieć z Tobą nic do czynienia ? - Max wszedł między mnie a Toniego. Jak by go nie było, nie wiem jak bym sobie poradziła z Tonim...
- Chuj Cie to obchodzi. Nie masz własnego życia spierdalaj. - T. popchnął Maxa na bok i złapał mnie za tyłek. Próbowałam go odepchnąć ale nie miałam tyle siły. z moich oczu automatycznie poleciały łzy.
- Hmm. Ciekawy jestem jak wyglądasz bez tych szmatek co nazywają strojem kąpielowym. - podszedł bliżej, tak że napierał na mnie ciałem. Obrzydlistwo.
- Kurwa nie dociera do ciebie żebyś się odwalił ? - Max był wkurwiony. Podszedł do typa i przywalił mu z pięści z całej siły w twarz. Toni poślizgnął się na mokrych kafelkach i zaliczył glebę, w tym samym czasie Max złapał mnie za łokieć i wyprowadził z sauny. Kris bardzo szybko do mnie podbiegł.
- Kris, już musimy wychodzić. - powiedziałam w pośpiechu.
-Ok. Kto pierwszy ten lepszy. Coś się stało ? wyglądasz jak byś płakała..
- Nie Kri, to tylko chlor. To co, kto przegra stawia gorącą czekoladę ? - wymusiłam uśmiech i pobiegłam do przebierali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz