poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 4.

     Następnego dnia godzina 9.55 byłam już przed lodowiskiem. Max, jego brat - Greg, Michael , Paul i i reszta ich kolegów pojawili się zaraz po mnie. Zapłaciliśmy wejściówki i poszliśmy nałożyć  łyżwy.
     Chwilę później byliśmy już na lodzie. Wszyscy jeździli bardzo dobrze, przodem, tyłem robili tzw. przeplatanki i obroty.
 Zauważyłam, że do Maxa podjeżdża najładniejsza dziewczyna chodząca do mojej szkoły - Viola .
- Cześć. Dawno się nie widzieliśmy. Co słychać ? - powiedziała do niego w typowy flirtujący sposób.
- Hej. U mnie w porządku. -W tym samym momencie podjechał do mnie Paul i zaczął pchać i ich stronę tak, że wpadając na Maxa oboje się wywróciliśmy. Paul przeprosił pomógł mi wstać i pojechał dalej.
- Sorki to Paul. Chyba próbował zrobić pociąg. - mówiąc to zdanie śmiałam się. Jestem osobą która większość rzeczy bawi.
-  Spoko. Już miałem do Ciebie podjechać. Jesteś jakaś taka nieśmiała dzisiaj. - Słysząc to poczułam się dziwnie. Ja nieśmiała.. Coś nowego.
Do naszej rozmowy wtrąciła się Viola.
- Max naucz mnie jeździć tyłem - powiedziała robiąc słodką minkę i trzepocząc rzęsami.
- Przecież umiesz jeździć do tyłu..
- No tak, ale ty tak dobrze uczysz. Brakuje mi tego. Nie tylko tego... -  Podjechała do niego i załapała go za ręce. które chwile później wylądowały na jej biodrach.
- Nie wiem czego Ci brakuję, ale mi nie brakuje Ciebie. - zdziwienie Violi było tak wielkie jak i moje. Na moich oczach spławiono najładniejszą dziewczynę z mojej szkoły. Woow. Viola nic nie odpowiedziała tylko odwróciła się i pojechała. Widać, że była wściekła.
- Ana, a Ty umiesz jeździć do tyłu ? - Chyba zauważył moje zmieszanie, bo zrobił dziwną minę. Kiwnęłam przecząco głową, a on podjechał do mnie położył dłonie na biodrach i zaczął prowadzić ja tak, że zaczęłam jechać tyłem. Chwilę później odskoczyłam jak oparzona. Ana pamiętaj, nie daj się. najpierw są mili a później  bedziesz cierpieć.
- Co się stało ? zapytał zmieszany, może lekko w szoku.
- Nic....
- Coś się stało ?
- Nic się nie stało. Nie pytaj.
- Egh, no okey.  To jak, wieczorem basen ?
- Hmm. nie wiem. Po wczoraj, jakoś nie jestem do tego przekonana..
- Nie będziemy wchodzić do sauny, no nie daj się prosić.
- no ok. Kris jutro rano wraca więc biorę go ze sobą. - Na moje słowa. zobaczyłam jeden z najbardziej olśniewających uśmiechów Maxa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz