- Wygrałaś. Powaliłaś ja na kolana. w ten sposób, mam za zadanie skraść Ci buziaka. Mogę ? Nie zrobiłam nic, stałam jak wryta. czas spowolniał. Max podszedł bliżej, jego ręce znalazły się na mojej talii. Zaczęliśmy tańczyć wolnego. Nasze czoła były złączone. Zamknęłam oczy i stało się. Całowaliśmy się, z początku nieśmiało. później nabraliśmy tępa. Jeszcze nigdy, tak dobrze nie całowało mi się z chłopakiem.
W pewnym momencie jego ręce zaczęły zjeżdżać niżej. Włączyła mi się samokontrola. Odskoczyłam od niego jak oparzona. W oczach pojawiły się łzy. Chciałam uciec. Jak mogłam do tego dopuścić?. Odwróciłam się i zaczęłam biec. W tych nieszczęsnych szpilkach. Wybiegłam z domu i pobiegłam w stronę rozległego ogrodu. Wywróciłam się potykając o korzeń drzewa. Nie było sensu biec dalej.
oparłam się o pień i zwinęłam w kulkę. Łzy płynęły strumieniami. Miałam dosyć, dosyć tego, że wszyscy widzą we mnie tylko moją twarz, dupę.. ogólnie ciało.
Max mnie znalazł, usiadł obok i przez dłuższą chwilę nie odzywał się .
- Przepraszam. Nie powinienem Cie całować. Po prostu, podobasz Mi się. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Nie, że Cie śledzę, ale często widywałem Cie jak szłaś do szkoły. Później, w wakacje na plaży. chciałem podejść, ale pewnie nie chciała byś mnie widzieć. Przepraszam Cie za wszystko.
- Nie, to ja przepraszam. Że taka jestem. Odtrącam każdego chłopaka, bo boję się ze historia się powtórzy, nie chce już żyć w strachu, że znowu go spotkam, ż e będzie się do mnie dobierał ale wtedy już nikt mi nie pomoże... Chcę być w końcu szczęśliwa, żeby nie widziano tylko tego, jak wyglądam.. - po tych słowach po prostu mnie przytulił.
- Obiecuję Ci, że nigdy nic Ci się nie stanie. A teraz chodź. odwiozę Cię do domu.. - Mówiąc to, wytarł łzy jakie spłynęły mi po twarzy.
- Powiem tylko Leili, że wracam. Ale czym wrócimy ?
- To już niespodzianka, ale chyba lubisz takie maszyny. - Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz