sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 11.

- cześć. Już myślałem, że przegapiłem moją szansę. Motor się zepsuł, musiałem pożyczyć yamachę od kumpla.
- W porządku. Ta róża to chyba dla mnie ? - Powiedziałam i wystawiłam mu język.
Całe cierpienie zniknęło. Znów było zaufanie, miłość. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Po prostu cały ból zniknął. Chciałam aby Max był przy mnie zawsze.
- Tak dla Ciebie. Jeszcze raz przepraszam. - Powiedział podając mi różę.
- Nic już nie mów, nic nie pamiętam. A teraz mnie poca... - nie skończyłam zdania.
     Nasze usta się złączyły. Był to jeden z najbardziej wyjątkowych pocałunków jakie przeżyłam.  Resztę dnia spędziliśmy razem. Byliśmy w parku, kawiarni, nad morzem. Zrobiliśmy razem wiele zdjęć. To miał być nasz nowy początek.

***
     
     Przyszedł czas na sylwestra. Nie spędziliśmy go razem. On miał swoją imprezę, a ja byłam z Leilą, na jej urodzinach.
Każdy zorganizował jakieś procenty, przegryzki muzykę. Jedyna wada tych urodzin była taka, że dostałyśmy od rodziców mały prezent w postaci brata Leili. Nie był to problem, ponieważ chłopiec zaraz po dobranocce poszedł spać.
     Po dość sporej ilości alkoholu zaczęłam sms'ować z Maxem. Chciałam go zobaczyć chociaż w sylwestra. Rozpocząć ten rok najlepiej jak się da... Mając ze sobą przyjaciółkę i najwspanialszego chłopaka na świecie.
Sms od Maxa:
 " Zaraz będę, muszę Cię dziś zobaczyć. Chociaż nwm czy ci się należy, za dużo wypiłaś... "
Cieszyłam się jak wariatka. odpisałam szybko:
" Ty też piłeś. Po za tym nigdy Ci to nie przeszkadzało"
 15 minut później Max był już u leili. Poszliśmy do jej pokoju, gdzie mogliśmy być sami.
- Tęskniłem
- Ja też. - podeszłam do niego i musnęłam go ustami.
Zaczeliśmy się całować. Jego ręce zjechały na moje pośladki. Nie przeszkadzało mi to. Ufałam mu. Ta chwila nie trwała długo. W drzwiach pojawiła się Leila to sprawiło, że odskoczyliśmy od siebie.
- Hmhmhm.. Przepraszam że przeszkodziłam - Uśmiechnęła się złowieszczo, co nas wszystkich rozbawiło.
- Nie szkodzi. Zaraz będę szła do Maxa. Taka była umowa, z resztą mówiłam Ci.
- Ana. Nie chce żebyś nigdzie szła. Za dużo wypiłaś. Nie chcę żebyś później żałowała. Max przykro mi, Ana zostaje ze mną. Zaraz wrócą moi rodzice. Ona musi zostać.
- Leila proszę Cie... - powiedziałam błagalnym tonem.
- Anastazja nie.  - zignorowałam ja, zaczęłam nakładać kurtkę i botki na wyższym obcasie. Max zaczął ubierać się wraz ze mną.
chwilę później Ben uniemożliwił mi jaki kolwiek ruch.
- Ubieraj się i wychodź- powiedział stanowczo.
- Ben puszczaj mnie. To nie jest śmieszne.
- Nie rozumiesz ze my za Ciebie odpowiadamy, że się martwimy ?Posłuchaj nas choć raz...  -powiedział po czym zrozumiałam, że nie powinnam iść.
- Max przepraszam... - Powiedziałam smutno.
Max nie był z tego zadowolony...
- Jestem mega WKURWIONY! Tego Sylwestra mieliśmy spędzić razem. U mnie. Wykiwałaś mnie jak zwykle. Mieliśmy się dobrze bawić! Ja się więcej nie dam w chuja robić.
- To nie moja wina. Są urodziny Leili . Jak przyjęłam zaproszenie na tą piepszoną imprezę, zostawiłeś mnie... Samą. Jak zwykle pokłóciliśmy się o to, że łapy wsadzałeś tam gdzie nie potrzeba!  Mówiłam Ci że sylwestra spędzam z przyjaciółką. Ona się o mnie troszczy...
-Tak zwalaj wszystko na mnie!. To Ty godzinę temu dzwoniłaś, żebym do Ciebie przyszedł. Później miałaś iść razem ze mną. Do mnie....Troszczy się o Ciebie ? Bo nie chce Cie puścić do chłopaka któremu ufasz i czujesz się przy nim bezpieczna ?! Zajebista troska.
- Tak troszczy się o mnie. Myślisz, że nie wiem co Ci chodzi po głowie ? Odkąd się poznaliśmy, dajesz mi pierdolone aluzje, żebym się z Tobą przespała. Masz ty Coś w spodniach ?!
- To już było wredne...
- Zniżam się do twojego poziomu. Wiele razy przez Ciebie cierpiałam. Ale teraz ja powiem co myślę o tym wszystkim! Odkąd Cie poznałam miałeś gdzieś moje uczucia. Latałeś za innymi dziewczynami. Bawiłeś się mną i wymagałeś tylko tego jednego...
- Zamknij się!  Ty naprawdę jesteś pusta. Już mój brat ma więcej w głowie.
- No na pewno więcej niż ty.
- Mam Cię dosyć. Dosyć tej całej pierdolonej komedii. Nawaliłaś jak zwykle. Plany na tego sylwka miały być inne.
- Inne?! Tak miałam się dobrze bawić.. Zawsze robisz wszystko żeby spierdolić mi ży...
- Uspokójcie się. Zaraz obudzicie Tom'a. Max, chyba będzie lepiej jak pójdziesz do domu. Koledzy czekają.
- Masz rację Laila. Twoja przyjaciółka jest pojebana. Wogóle wszystkie jesteście pojebane...
- No popatrz a jeszcze niedawno tą "pojebaną" nazywałeś "Swoją Dziewczyną"! Zjeżdżaj stąd.! Nie chce Cie widzieć.
Zajebiście zakończony sylwester.. Max wyszedł trzaskając drzwiami, a ja poszłam do lodówki po jakieś piwo. Zaczęłam wygłupiać się z Leilą i nie byłam smutna.... Do czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz