poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 13.

"Nie, weź się w garść, nie pozwól by wspomnienia zniszczyły to, co zaczęłaś budować na nowo"
Powiedziałam sama do siebie i wróciłam do czatowania ze znajomymi.
- Cześć :) - Napisał chłopak chodzący do mnie do szkoły jeden z najpopularniejszych, to totalnie nie moje progi. Wysoki szatyn o ciemnych oczach. 4 klasa technikum, rysy twarzy na które poleci każda dziewczyna.
Chłopcy jego przedziału zaliczali się to obiektów snów i marzeń. Z nie dowierzania przetarłam oczy. TO NIE BYŁ SEN. jeden z najpopularniejszych chłopaków w szkole napisał do mnie..
- Witaj :) - odpisałam po części pod ekscytowana ale po części miałam złe przeczucia.
- pewnie się zastanawiasz dlaczego piszę, ale po prostu nie wytrzymałem. Robię zdjęcia jestem fotografem i po części modelem. Strasznie mi się spodobałaś, w szkole zrobiłem ci kilka zdjęć ale nie wiele na nich widać. była byś chętna na sesje ? - czytając co poczułam się dziwnie. Obserwował mnie w szkole ? przecież to nie możliwe... Sesja ? Ja. nie jestem anie ładna ani fotogeniczna...
- Ja i sesja ? nie to nie przejdzie. nie nadaję się, nie jestem ani ładna ani fotogeniczna. W moim przypadku Photoshop też już raczej nie pomoże :P
- Proszę cię przestań. według mnie przeciwnie. nie będzie nam potrzebny nawet Photoshop :)
Ale jeśli się zdecydujesz to będę jutro w parku od 12. Znajdziesz mnie :) a teraz muszę lecieć :)  -
Iść czy nie iść ?

środa, 30 października 2013

Rozdział 12.

Minęło 10 miesięcy.
Wiele się pozmieniało, zmieniłam miejsce zamieszkania. Teraz mieszkam na drugim końcu Anglii wraz z ojcem.
Maxa nie widziałam od sylwestra. To nie zmieniało faktu, że nadal o nim myślałam.
Czasami czułam, że tyko on pasował do mojego życia. Ale został tylko cieniem.
Myślałam ze powoli zacznę zapominać... Przez długi czas, wydawało mi się że tak jest.
Nowa szkoła, nowi znajomi, w moim życiu pojawiła się Meggie i Anabelle. Z początku w ogóle z nimi nie rozmawiałam ale z czasem zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Taki wielokąt, Ja, Sue, Meggie i Anabell.
Powiem szczerze, Tu gdzie teraz jestem, jestem szczęśliwa. No... Czasami jednak nie.
Po przeprowadzce zaczęłam spotykać się z Davidem.. Darzył mnie uczuciem, jakiego potrzebowałam, ale nie było jego odwzajemnienia. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Po prostu nie czułam tego co on. Ponoć miłość przychodzi z czasem. Ale nie przyszła.
Dopiero jak dotarło do mnie, że nie można kochać dwóch osób na raz. Nie da się darzyć dwóch osób tym samym uczuciem. Widocznie wszystkie moje uczucia pozostały w jednej osobie. Pewnie mnie nawet nie pamięta.
Powróciły do mnie wszystkie wspomnienia. Te dobre i te złe. I żadnych nie żałuję.
znów zaczęłam marzyć o tych czekoladowych oczach bez których z dnia na dzień czułam się co raz gorzej.

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 11.

- cześć. Już myślałem, że przegapiłem moją szansę. Motor się zepsuł, musiałem pożyczyć yamachę od kumpla.
- W porządku. Ta róża to chyba dla mnie ? - Powiedziałam i wystawiłam mu język.
Całe cierpienie zniknęło. Znów było zaufanie, miłość. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Po prostu cały ból zniknął. Chciałam aby Max był przy mnie zawsze.
- Tak dla Ciebie. Jeszcze raz przepraszam. - Powiedział podając mi różę.
- Nic już nie mów, nic nie pamiętam. A teraz mnie poca... - nie skończyłam zdania.
     Nasze usta się złączyły. Był to jeden z najbardziej wyjątkowych pocałunków jakie przeżyłam.  Resztę dnia spędziliśmy razem. Byliśmy w parku, kawiarni, nad morzem. Zrobiliśmy razem wiele zdjęć. To miał być nasz nowy początek.

***
     
     Przyszedł czas na sylwestra. Nie spędziliśmy go razem. On miał swoją imprezę, a ja byłam z Leilą, na jej urodzinach.
Każdy zorganizował jakieś procenty, przegryzki muzykę. Jedyna wada tych urodzin była taka, że dostałyśmy od rodziców mały prezent w postaci brata Leili. Nie był to problem, ponieważ chłopiec zaraz po dobranocce poszedł spać.
     Po dość sporej ilości alkoholu zaczęłam sms'ować z Maxem. Chciałam go zobaczyć chociaż w sylwestra. Rozpocząć ten rok najlepiej jak się da... Mając ze sobą przyjaciółkę i najwspanialszego chłopaka na świecie.
Sms od Maxa:
 " Zaraz będę, muszę Cię dziś zobaczyć. Chociaż nwm czy ci się należy, za dużo wypiłaś... "
Cieszyłam się jak wariatka. odpisałam szybko:
" Ty też piłeś. Po za tym nigdy Ci to nie przeszkadzało"
 15 minut później Max był już u leili. Poszliśmy do jej pokoju, gdzie mogliśmy być sami.
- Tęskniłem
- Ja też. - podeszłam do niego i musnęłam go ustami.
Zaczeliśmy się całować. Jego ręce zjechały na moje pośladki. Nie przeszkadzało mi to. Ufałam mu. Ta chwila nie trwała długo. W drzwiach pojawiła się Leila to sprawiło, że odskoczyliśmy od siebie.
- Hmhmhm.. Przepraszam że przeszkodziłam - Uśmiechnęła się złowieszczo, co nas wszystkich rozbawiło.
- Nie szkodzi. Zaraz będę szła do Maxa. Taka była umowa, z resztą mówiłam Ci.
- Ana. Nie chce żebyś nigdzie szła. Za dużo wypiłaś. Nie chcę żebyś później żałowała. Max przykro mi, Ana zostaje ze mną. Zaraz wrócą moi rodzice. Ona musi zostać.
- Leila proszę Cie... - powiedziałam błagalnym tonem.
- Anastazja nie.  - zignorowałam ja, zaczęłam nakładać kurtkę i botki na wyższym obcasie. Max zaczął ubierać się wraz ze mną.
chwilę później Ben uniemożliwił mi jaki kolwiek ruch.
- Ubieraj się i wychodź- powiedział stanowczo.
- Ben puszczaj mnie. To nie jest śmieszne.
- Nie rozumiesz ze my za Ciebie odpowiadamy, że się martwimy ?Posłuchaj nas choć raz...  -powiedział po czym zrozumiałam, że nie powinnam iść.
- Max przepraszam... - Powiedziałam smutno.
Max nie był z tego zadowolony...
- Jestem mega WKURWIONY! Tego Sylwestra mieliśmy spędzić razem. U mnie. Wykiwałaś mnie jak zwykle. Mieliśmy się dobrze bawić! Ja się więcej nie dam w chuja robić.
- To nie moja wina. Są urodziny Leili . Jak przyjęłam zaproszenie na tą piepszoną imprezę, zostawiłeś mnie... Samą. Jak zwykle pokłóciliśmy się o to, że łapy wsadzałeś tam gdzie nie potrzeba!  Mówiłam Ci że sylwestra spędzam z przyjaciółką. Ona się o mnie troszczy...
-Tak zwalaj wszystko na mnie!. To Ty godzinę temu dzwoniłaś, żebym do Ciebie przyszedł. Później miałaś iść razem ze mną. Do mnie....Troszczy się o Ciebie ? Bo nie chce Cie puścić do chłopaka któremu ufasz i czujesz się przy nim bezpieczna ?! Zajebista troska.
- Tak troszczy się o mnie. Myślisz, że nie wiem co Ci chodzi po głowie ? Odkąd się poznaliśmy, dajesz mi pierdolone aluzje, żebym się z Tobą przespała. Masz ty Coś w spodniach ?!
- To już było wredne...
- Zniżam się do twojego poziomu. Wiele razy przez Ciebie cierpiałam. Ale teraz ja powiem co myślę o tym wszystkim! Odkąd Cie poznałam miałeś gdzieś moje uczucia. Latałeś za innymi dziewczynami. Bawiłeś się mną i wymagałeś tylko tego jednego...
- Zamknij się!  Ty naprawdę jesteś pusta. Już mój brat ma więcej w głowie.
- No na pewno więcej niż ty.
- Mam Cię dosyć. Dosyć tej całej pierdolonej komedii. Nawaliłaś jak zwykle. Plany na tego sylwka miały być inne.
- Inne?! Tak miałam się dobrze bawić.. Zawsze robisz wszystko żeby spierdolić mi ży...
- Uspokójcie się. Zaraz obudzicie Tom'a. Max, chyba będzie lepiej jak pójdziesz do domu. Koledzy czekają.
- Masz rację Laila. Twoja przyjaciółka jest pojebana. Wogóle wszystkie jesteście pojebane...
- No popatrz a jeszcze niedawno tą "pojebaną" nazywałeś "Swoją Dziewczyną"! Zjeżdżaj stąd.! Nie chce Cie widzieć.
Zajebiście zakończony sylwester.. Max wyszedł trzaskając drzwiami, a ja poszłam do lodówki po jakieś piwo. Zaczęłam wygłupiać się z Leilą i nie byłam smutna.... Do czasu.

Rozdział 10.

"Anastazjo, 
   Przepraszam, że przeze mnie cierpiałaś. Amanda to był błąd. Nie kochała mnie, chociaż tak myślałem. Nie doceniałam Ciebie i twoich uczuć. Nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Proszę, daj mi ostatnią szansę. Obiecuję, że wszystko się zmieni. Kocham Cię 
Max."

      Krótki, treściwy, nic nie warty.
- Tak Cierpiałam przez Ciebie nawet nie wiesz jak! - Krzyknęłam sama do siebie... I z oczu znowu poleciały łzy. Znowu przez niego.

***

      Przez trzy dni nie potrafiłam o nim zapomnieć.
Zadzwoniłam do niego :
- Tak ?
- Za godzinę przy fontannie. Innej okazji nie będzie. - Rozłączyłam się i zaczęłam się szykować do spotkania.
      Nałożyłam na siebie czarną bluzę Naila. Już się przyzwyczaił, że pożyczam od niego bluzy. Do tego mój czarno granatowy fullcap i czarne leginsy.
      Wychodząc z domu, ze słuchawek poleciała piosenka Lilu & Cheeba "Kocham Kocham Kocham"

 (przy fontannie)

     Trochę się spóźniłam. Jak zwykle.
 Podchodzę pod fontannę ale go nie widzę.
" Poczekam jeszcze 5 minut" -  Pomyślałam i usiadłam na zmarzniętym murku.
     Chwilę później przed moimi oczami pojawia się czerwona róża wyrywająca mnie z rozmyślań.
Zobaczyłam te czekoladowe oczy których tak bardzo mi brakowało....

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 9.

        Max często próbował się ze mną skontaktować. Zmieniłam numer telefonu. Nadeszły święta, z czasem znów zaczęłam się uśmiechać...Przyzwyczaiłam się do bólu.
Ostatni dzień szkoły przed Bożym Narodzeniem. Ja, Leila i Ben poszliśmy kupić jakieś prezenty. Rozdzieliliśmy się.Chcieliśmy mieć niespodzianki. Nienawidzę niespodzianek. Źle mi się kojarzą... Leili zafundowałam płytę Bruno Marsa a Benowi t-shirt z Trollface'm. Mieliśmy spotkać się przed galerią. Miałam jeszcze pół godziny, więc poszłam do naszej ulubionej kawiarni.
       Tam zobaczyłam Max'a Siedział sam, wyraźnie smutny.
 Zamówiłam latte i usiadłam przy oknie. Max mnie zauważył... (Niestety. Ana, dziś twój pechowy dzień.)
- Cześć, myślałem że już nie przyjdziesz. Czemu się spóźniłaś ? - Dosiadł się do mojego stolika.
- Yyy, Nie umawiałam się z Tobą...
- Jak to nie, Napisałem Ci sms'a, żebyś dziś przyszła do kawiarni, spóźniłaś się ponad pół godziny.!
- Nic o tym nie wiedziałam. Zmieniłam numer telefonu bo co chwilę wydzwaniałeś. Zbieg okoliczności. - Wymusiłam udawany uśmiech, wstałam i zmieniłam stolik.
- Przestań przede mną uciekać. Amanda była tylko wtedy. Ty jesteś Tą jedyną. Mam Prezent dla Ciebie.
- Ciekawa jestem ilu dziewczynom już tak mówiłeś. Nie chce żadnego prezentu. Myślisz że jak dasz mi jakiś prezent do rzucę Ci się w ramiona i będzie tak jak dawniej ? Znowu będziesz miał jakąś na boku?!
- Nikomu. Tylko Tobie. Będzie inaczej obiecuję. Daj mi szansę. Proszę...
- To daruj sobie. - Znów wstałam, lecz on przyciągną mnie do siebie i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek lecz nie na długo. Odepchnęłam go od siebie.
- Już ulżyło Ci ? To dobrze. Bo więcej nie będzie takich sytuacji. Cześć. - Do oczu znów napłynęły łzy, znów przez niego. Wstałam wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z kawiarni
- Ana zaczekaj! Nie wzięłaś telefonu.
- Dzięki. Zaraz powinno być moje latte. Możesz wypić. -Wzięłam LG po czym wróciłam z powrotem do galerii. Od razu spotkałam Leilę. Nic jej nie mówiłam. Chciałam zapomnieć.. Zapomnieć o Nim.
       Po przyjściu do domu, wypakowałam prezenty i znalazłam ten od Maxa. Nie wiem kiedy zdążył do włożyć mi do torby...
Była to malutka  torebeczka. W środku pojemniczek w którym znajdowała się bransoletka z napisem  "Tengo Ganas de Ti" ( Tylko Ciebie chcę.) i list....

Rozdział 8.

       Minęło kilka miesięcy. Byliśmy wspaniałą parą. Nastała zima. Wieczorne spacery, rozmowy o wszystkim. Nasi rodzice nie wiedzieli, że jesteśmy razem. Myśleli, że tylko się kolegujemy. Mieliśmy tylko jeden problem. On chciał czegoś więcej...
       Na to jedno nie byłam gotowa. Po prostu nie byłam. On udawał że wszystko w porządku. Czasem wynikały z tego kłótnie, ale wszystko było przejściowe. Za bardzo go kochałam, żeby nie wybaczyć jakiejś głupiej kłótni.
       Któregoś dnia wracałam do domu z Mamą. Wchodziłyśmy na most przy moim bloku i zobaczyłam go. Nie był sam. Obok stała długowłosa blondynka. Chodziła z nim do szkoły. Po czym poznałam ? Po szkolnym mundurze. Trzymali się za rękę. W pewnym momencie zobaczyłam... Ich pocałunek. Moje serce potłukło się jak szklanka spadająca z dużej wysokości. Jej odłamki pokaleczyły cały mój organizm.
Anastazja. Weź się w garść. Głowa do góry. Nie pokazuj że tym jednym czynem on zniszczył Ci życie!
 - Cześć Ana. - Tak po prostu powiedział. nic nie odpowiedziałam.
- O widzę że, Max znalazł Sobie nową dziewczynę? - Odparła pogodnie mama.
- Najwyraźniej. O Leila idzie z Benem na Basen. Tylko z nimi pogadam i zaraz będę w domu. - skłamałam i  pobiegłam przed siebie. Chcialam być sama.
        Znalazłam się w moim ulubionym miejscu. W mojej i Leili kryjówce. Nawet nie pamiętam jak to się stało. Miałam trochę kasy więc po drodze kupiłam paczkę fajek.
        Usiadłam na trawie, nie daleko rzeki. Miejsce w którym się znajdywałam było jakby małym lasem. Wszystko z dala od ludzi, a jedna blisko centrum. Z Lailą nazywałyśmy to "Małym rajem". Przychodziłyśmy tu zawsze jak byłyśmy smutne. Miałyśmy skrytkę gdzie chowałyśmy wszystkie rzeczy które chciałyśmy ukryć przed rodzicami. schowałam tam połowę paczki szlug. Tylko tyle zostało. Z torby wyciągnęłam perfumy i spryskałam się dużą ich ilością. Wytarłam rozmazany makijaż. I doprowadziłam się do porządku. Musiałam wrócić do domu...
 - Hej Ana. Jak tam ? - W kuchni spotkałam Naila.
- W porządku. Gdzie Mama ?
- Wyszła do koleżanki. pewnie będzie jutro rano bo " mamy ważne sprawy do omówienia" - Zrobił głupią minę i zaczął się śmiać. Nie za długo. Gdy zobaczył moją minę. Podszedł i mnie przytulił.
- Nie, nie mów mi że wszystko będzie dobrze, bo tak nie będzie. Chce być sama. Puść mnie. - Wyrwałam się z objęć i zamknęłam w pokoju. Uruchomiłam laptopa. Włączyłam muzykę weszłam na GG przekazać Leilii, że jakby coś byłyśmy dziś razem. O nic nie pytała.
"1 nowa wiadomość od: Max :* "
Nie chciałam jej czytać, ale byłam Ciekawa, co ma mi do powiedzenia.
" Cześć skarbie, wiem, że masz dziś trening, ale może wpadła byś do mnie ? Mam wolną chatę "
Łzy nabiły mi się do oczu.
" Nie wolisz spotkać się ze swoją nową dziewczyną ? No wiesz, taka blondynka o długich włosach. Może ją zaliczysz, na mnie nie licz. "
     Spakowałam się na trening który miałam za 2 godziny i wyszłam. Na treningu byłam o 1,5h za wcześnie. Cóż... Trening Mi się przyda.
***
Trochę smutny ten rozdział, ale trzeba jakoś rozwinąć akcję :)

środa, 10 lipca 2013

Rozdział 7.

- Wygrałaś. Powaliłaś ja na kolana. w ten sposób, mam za zadanie skraść Ci buziaka. Mogę ? Nie zrobiłam nic, stałam jak wryta. czas spowolniał. Max podszedł bliżej, jego ręce znalazły się na mojej talii. Zaczęliśmy tańczyć wolnego. Nasze czoła były złączone. Zamknęłam oczy i stało się. Całowaliśmy się, z początku nieśmiało. później nabraliśmy tępa. Jeszcze nigdy, tak dobrze nie całowało mi się z chłopakiem.
     W pewnym momencie jego ręce zaczęły zjeżdżać niżej. Włączyła mi się samokontrola. Odskoczyłam od niego jak oparzona. W oczach pojawiły się łzy. Chciałam uciec. Jak mogłam do tego dopuścić?. Odwróciłam się i zaczęłam biec. W tych nieszczęsnych szpilkach. Wybiegłam z domu i pobiegłam w stronę rozległego ogrodu. Wywróciłam się potykając o korzeń drzewa. Nie było sensu  biec dalej.
oparłam się o pień i zwinęłam w kulkę. Łzy płynęły strumieniami. Miałam dosyć, dosyć tego, że wszyscy widzą we mnie tylko moją twarz, dupę.. ogólnie ciało.
     Max mnie znalazł, usiadł obok i przez dłuższą chwilę nie odzywał się .
- Przepraszam. Nie powinienem Cie całować. Po prostu, podobasz Mi się. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Nie, że Cie śledzę, ale często widywałem Cie jak szłaś do szkoły. Później, w wakacje na plaży. chciałem podejść, ale pewnie nie chciała byś mnie widzieć. Przepraszam Cie za wszystko.
- Nie, to ja przepraszam. Że taka jestem. Odtrącam każdego chłopaka, bo boję się ze historia się powtórzy, nie chce już żyć w strachu, że znowu go spotkam, ż e będzie się do mnie dobierał ale wtedy już nikt mi nie pomoże... Chcę być w końcu szczęśliwa, żeby nie widziano tylko tego, jak wyglądam.. - po tych słowach po prostu mnie przytulił.
- Obiecuję Ci, że nigdy nic Ci się nie stanie. A teraz chodź. odwiozę Cię do domu.. - Mówiąc to, wytarł łzy jakie spłynęły mi po twarzy.
- Powiem tylko Leili, że wracam. Ale czym wrócimy ?
- To już niespodzianka, ale chyba lubisz takie maszyny. - Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.